1,2,3 bez różnicy ,,prawie”

15 czerwca 2016

 

Ja – mama trójki dzieci.

Jestem taka sama jak mama jedynaków. I jestem taka inna.

Pamiętam siebie z czasów, gdy Julka była całym moim światem. Mała istotka, która zawładnęła moim życiem. Dla niej budziłam się i dla niej odpoczywałam. Oczywiście wtedy, gdy ona tego chciała. Gdy mi na to pozwoliła. Chuchałam na nią i dmuchałam. Byłam na każde płaczliwe zawołanie.

Czytałam jej książeczki. Puszczałam jej muzykę, gdy tylko malutkie nóżki zaczęły wierzgać. Biegałam na rehabilitację i ćwiczyłam z nią po trzy razy dziennie, gdy stwierdzono u niej zespół napięcia mięśniowego. Każdą sekundę poświęcałam jej.

Do dzisiaj pamiętam każdy pierwszy krok, pierwsze słowo. Wszystko co pierwsze.

Tak było przez sześć lat. Aż przyszedł dzień, gdy pojawił się na świecie mój synek.

Jak tu dzielić miłość na pół? Przepiłować, przeciąć. No jak? Miłość się mnoży, kiedy się ją dzieli.

Młody nie miał łatwo. Musiał od samego początku nauczyć się, że nie jest pępkiem świata. Inni już tu byli. Tak, tak. Ale też miał lepiej. No wtedy, gdy ja zajęta byłam przyziemnymi sprawami domowymi – nim zajmowała się starsza siostra. Ona opowiadała mu bajki – zmyślanki. Ona śpiewała mu najpiękniejsze kołysanki. Ona głaskała go po buziuniu i podawała smoczusia.

A gdy na świecie – zupełnie nie wiem skąd – pojawiła się Lenka, to już miałam zupełny luz.

Starsze dzieci tak skwapliwie zajęły się edukacją siostry, że spała jak suseł wtedy, gdy było głośno w domu. Cisza ją budziła. A gdy podrosła na tyle, że umiała odróżnić prawdziwy telefon komórkowy od zabawkowej atrapy, to oni nauczyli ją jak się go obsługuje.

Przy trójce dzieci, wbrew pozorom, matka ma lepiej. Wbrew pozorom, ma więcej czasu dla siebie. Tak. Prawda, że czasem – jak to w życiu – doby jej za mało. Ale tak na co dzień to wszystko da się poukładać. Dzieci coraz częściej bawią się razem. Nie potrzebują mamy czy taty. Świetnie radzą sobie same. Choć my stoimy cały czas gdzieś obok. Nie ma tych ciągłych – mamo, pobaw się ze mną. Nie są jedynakami. Nie potrzebują kolegów z sąsiedztwa żeby bawić się w chowanego.

No i jeszcze jedno. Nawet wtedy, gdy będę już stara, gdy moje dzieci wyfruną w świat budować swoje życie nie będę samotna. Zawsze któreś wpadnie, zadzwoni. Wprosi się na niedzielny obiadek u mamusi. Albo zaprosi mnie do siebie.

Nie będę samotna, bo mam dzieci.

Mam trójkę dzieci. Wspaniałych, moich dzieci. I jestem z nich dumna, że chyba się zaraz poryczę. No to już kończę.

I jeszcze jedno – bardzo jej kocham. Potrójnie.

 

A Wy, ile macie dzieci? 🙂

 

1,2,3 bez różnicy ,,prawie"

 

1,2,3 bez różnicy ,,prawie"

 

1,2,3 bez różnicy ,,prawie"

 

1,2,3 bez różnicy ,,prawie"

You Might Also Like

  • Facebook