Chcę przekazać coś moim dzieciom.

13 lutego 2017

 

Gdy przychodzi na świat dziecko, troszczymy się o nie. Otaczamy opieką, czułością, miłością.

Gdy dziecko podrasta, zaczynamy zastanawiać się nad tym, jakie wartości, jakie mądrości życiowe chcemy im przekazać.

Ja też tak mam.

Wiem, że po drodze popełnią mnóstwo błędów. Wiem, że czasem będzie im źle. Że czasem będą płakać z bezradności, z żalu, czy bólu. Będą też płakać z radości. Czasem dokonają złych wyborów, a czasem fortuna uśmiechnie się do nich. Jestem pełna wiary w to, że w swoim życiu spotkają samych dobrych ludzi. Będą dokonywać dobrych, zgodnych z sercem, ale i z rozumem wyborów.

Co chcę przekazać moim dzieciom?

 

 

 

Wiarę w rodzinę. W to, że żeby nie wiem jaki wiatr dokonał spustoszenia, to razem damy radę. Bo rodzina, to jak trzej muszkieterowie – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Możemy się kłócić. Możemy mieć odmienne zdanie. Możemy boczyć się. Ale gdy nadchodzi czas próby, możemy na siebie liczyć.

Bo gdzie, jak nie w domu rodzinnym, szuka się ukojenia, pocieszenia, zrozumienia?

Chcę przekazać im, by miały szacunek dla siebie samych. Odrobina egocentryzmu, w zdrowej dawce, bardzo pomaga. Jeśli będą postępować dobrze, tego samego będą mogły oczekiwać od innych. A tym samym szanować innych ludzi. Ich poglądy, marzenia, pragnienia.

Nie chcę zamykać moich dzieci w sztywnych ramach nakazów i zakazów. Muszą mieć swobodę wypowiedzi, swobodę w wyrażaniu swoich uczuć i myśli. Jak pięknie, z jakim przejęciem potrafi opowiadać sześciolatek o swoich kłopocikach. Jak szuka rozwiązań. Jak stara się usprawiedliwić siebie i innych. Szuka dobrego wyjścia z sytuacji. Bo takie ma wzorce. Nie oceniać pochopnie. Nie stawiać na przegranej pozycji już na starcie. Szukać rozwiązania.

Chciałabym, żeby moje dzieci umiały się cieszyć z małych rzeczy. Ze słonecznego dnia, z widoku jabłoni obsypanej kwieciem. Z widoku motyla, biedronki i łąki pełnej mlecza.

Z radości z czasu spędzonego razem. Na rozmowie, na śmiechach, czasem na milczeniu. Ale razem.

Chciałabym żeby nie bały się żyć pełną piersią. Żeby nie chowały się za plecami innych, ale dzielnie liczyły na samych siebie.

By miały wiarę we własne siły i możliwości.

Chciałabym, żeby były bardzo szczęśliwe i miały moc dawania szczęścia.

Wiem, że jako mama, czasem popełniam błędy. Czasem moje dzieci nie zgadzają się ze mną. Czasem? No, dobra -często. Ale od czego sztuka kompromisu? Zawsze się dogadamy, bo nie zależy mi żeby moje było na wierzchu. Warto przyznać rację komuś, kto tę rację ma. Po prostu.

Tak bardzo chciałabym przekazać im to, czego nauczyło mnie życie, bez zrzucania na ich ramiona bagażu moich doświadczeń.

Chciałabym wskazać im dobry kierunek i wspierać ze wszystkich sił w ich życiowych wyborach.

Chcę tego wszystkiego, bo bardzo je Kocham <3

 

 

 

 

You Might Also Like

  • Dla mnie też rodzina jest fundamentem życia 🙂

  • Rodzina jest najważniejsza. Szkoda, że tak wiele rodzin żyje w konflikcie, nie potrafi docenić tego, co posiada. Mam nadzieję, że uda mi się nauczyć dzieci miłości do siebie i sztuki wybaczania.

  • Facebook