Choroby, o których wstydzimy się mówić

6 grudnia 2017

 

Nasze dzieciaki kochane. Dopóki są malutkie, pod troskliwą opieką rodziców rosną zdrowe i radosne. Gdy idą do przedszkola zaczyna się wieczna wędrówka po lekarzach. Tydzień w przedszkolu, trzy tygodnie na zwolnieniu lekarskim. Znacie to?

 

Dlaczego tak nagle spadła odporność mojego dziecka – zastanawialiście się pewnie nie raz. Odpowiedź jest jedna. Duże skupisko osobników na małej powierzchni. Duże skupisko różnej maści zarazków i wirusów, które łączą się ze sobą, tworząc pożywkę dla różnych chorób. I zaczynają się anginki, ospy, odry i co tam tylko kto chce. Niektóre z tych chorób są nawet dobre w tym czasie. Wiadomą jest rzeczą, że im wcześniej przejdzie się choroby wieku dziecięcego tym lepiej. Ospę czy świnkę trudniej przechodzimy w wieku dojrzałym i często towarzyszą im powikłania.

 

W przedszkolu czy szkole, gdzie skupisko dzieci jest duże łatwo o zarażenia.

 

Dzieci po wykonaniu wielu czynności nie biegają od razu do łazienki, by umyć ręce. Dotykają się, pożyczają sobie przybory szkolne, wykonują fikołki na tym samym materacu w czasie lekcji wychowania fizycznego.

 

Tą drogą, zwykłą drogą przenosi się wiele chorób, które mimo iż mamy XXI wiek i ogólny dostęp do środków czystości i wody, wciąż są. I często dają o sobie znak w okresie zimowym. O czym mówię?

O wszawicy.

Wszy to takie wredne pasożyty, które żyją sobie na owłosionej skórze głowy. Jak taki pasożyt ugryzie, to swędzi. Dziecko zaczyna się drapać. Nie sposób tego nie zauważyć. No, chyba że nie zauważamy naszego dziecka.

 

Jeśli zaobserwujemy takie niepokojące zachowanie, dokładnie obejrzyjmy głowę naszej pociechy. Wesz to taki mały robaczek, który żyje 7 do 10 dni i każdego dnia składa 10 jajeczek, zwanymi gnidami. Przyczepiają się one do włosów. Nie można ich strząsnąć, jedynie ściągnąć po całej długości włosa. Z każdej gnidy wykluwa się kolejna wesz i ona też składa jajka. Sami więc rozumiecie, że nasza reakcja musi być natychmiastowa.

 

W aptece kupimy preparat na wszy. Nie ma co ociągać się, tłumaczyć wstydem. To żaden wstyd, że nasze dziecko się zaraziło. Wstyd będzie wtedy, gdy nie zadziałamy i narazimy nasze dziecko na kpiny i odrzucenie.

 

Gdy kupimy preparat, przeczytajmy uważnie ulotkę dołączoną przez producenta. I działajmy. Po zastosowaniu preparatu dorosłe osobniki zginą. Myjemy dokładnie głowę, płuczemy włosy długo, a następnie wyczesujemy unieszkodliwione gnidy za pomocą specjalnego, bardzo gęstego grzebyka. Pasemko po pasemku.

 

Nie zaszkodzi sprawdzić też łepetynek pozostałych członków rodziny.

 

Należy też pamiętać o zmianie pościeli, ręczników, czapek, szalików. Te części garderoby, które można wygotować, gotujemy. Czapkę najczęściej zmieniamy na nową.

 

 

 

 

Drugą z chorób, którą możemy się zarazić w dużych skupiskach ludzkich jest świerzb.

 

 

 

Świerzb to zakażenie skóry przez mikroskopijne roztocza, które drążą kanaliki w górnej warstwie skóry. Tam sobie żyją i składają jaja. I zaczynają nam dokuczać. Pierwsze objawy to uciążliwe swędzenie. Później pojawia się wysypka. Obejmuje nadgarstki, łokcie, pachy, pośladki, strefy intymne. Nie bagatelizujmy objawów. Udajmy się do lekarza pierwszego kontaktu lub do dermatologa. Bez jego fachowej pomocy nie poradzimy sobie z wykwitami na skórze w formie grudek, pęcherzyków lub bombli. Nie poradzimy sobie z intensywnym swędzeniem w nocy.

 

 

W aptekach dostępny jest bez recepty specyfik o nazwie Novoscabin.

Jak go stosować? Po gorącej, co najmniej 10-cio minutowej kąpieli z użyciem szarego mydła, suszymy dokładnie skórę. Delikatnie wcieramy preparat na powierzchni całego ciała (omijając twarz i szyję). Preparatu nie zmywamy przez 24 godziny. Znów bierzemy gorącą kąpiel i znów wcieramy preparat. Czynność tę powtarzamy przez 5 dni. Za każdym razem zmieniamy ręczniki i pościel. Taką kurację musi przejść cała rodzina.

 

Możemy się oburzać. Możemy się krzywić z obrzydzenia. Możemy się dziwić. Możemy udawać, że nas to nie dotyczy. Możemy – dopóki nasze dziecko nie wróci ze szkoły czy przedszkola i nie powie – bardzo swędzi mnie głowa, ręce.  Wtedy po prostu działajmy jak odpowiedzialni rodzice. Spokojnie, ale szybko, zdecydowanie i skutecznie.

 

Zdrówka życzę.

 

 

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

You Might Also Like

  • Wielopokoleniowo 3

    Trzeba rozmawiać o tych chorobach i sprawdzać/ oglądać dokładnie swoje dzieci 😉

  • Dobrze, że poruszasz ten temat. To ostatnio plaga w przedszkolach …

  • Ewa Wróblewska

    Ważny temat

  • Aleksandra Załęska

    Dla mnie to dziwne, że w.XXI wieku można się jeszcze wszawica zarazić. Odpukać nie mamy tego problemu, choć w żłobku syn nabawił.się owsików.

  • No niestety, u dzieci to bardzo łatwe, żeby coś się przyplątało. Nas na szczęście to na razie ominęło, ale pamiętam, że jak ja byłam w przedszkolu to złapałam wszy, a miałam bardzo długie włosy, więc było kiepsko, jakiś śmierdzący płyn mi mama musiała nakładać.

  • U nas często w szkole panuje wszawica, tego produktu nie znałam, dzieki!

  • No tak to od zawsze wstydliwe choroby

  • Facebook