Dałaś radę

14 października 2015

 

Deszcz bębni monotonnie o parapet.

Wiatr zmusza kolory drzew do szalonego tańca. Ciężkie, szare chmury zasnuły niebo i uwięziły słońce.

Ciężko jest budzić się do życia w takie dni. Kołderka jakoś tak sama otula skulone ciało. Poduszka posłusznie układa się pod głową. Jeszcze pięć minut, jeszcze minutka. No dobra – już. Wstaję.

Oj, coś kiepsko. Głowa ciąży. Nogi jakoś tak nie bardzo chcą chodzić. Ręce poruszają się niemrawo. A gardło boli tak, jakby przespacerował po nim jeż.

Ale nic to. Matka da radę. Musisz przecież ogarnąć się jakoś. Podretuszować, zatuszować, zakamuflować, pobudzić dzieci, ubrać, nakarmić i odstawić do szkoły. Z uśmiechem na twarzy, cierpliwością w oczach, cierpliwością w gestach.

Teraz odpoczniesz. Tak? No niestety nie. Trzeba przecież ogarnąć jakoś ten poranny pośpiech. Czemu ludzie tak bardzo śpieszą się rano? Nie wiem. Ale też jetem ,,ludziem”, więc codziennie rano bardzo się śpieszę… My – ludzie, tak już mamy.

Popołudnie. Dzieci wracają do domu. Pełne wrażeń opowiadają o sobie, o tym co je spotkało, czego się bały, co je cieszyło, co zmartwiło. Słuchasz z zaciekawieniem, przez bolące gardło wydajesz jakiś nieartykułowany dźwięk, który miał zabrzmieć jak okrzyk zachwytu, a zabrzmiał jak skrzek starej kury.

Dzieci zdegustowane brakiem Twojego entuzjazmu włączają telewizor i oddają się błogiemu oglądaniu.

A Ty? Zerkasz na kanapę. Poduszeczka leży sobie, mięciutki kocyk też.

No, moja droga masz jedną, jedyną szansę. Skradasz się jak różowa pantera, bezszelestnie kładziesz się na łóżku. No dobrze, nawet nie dotknę kocyka żeby nie zburzyć ciszy. Podusia wystarczy. Głowa ciężko opada, powieki same opadają na załzawione oczy. Och jak dobrze. Jak błogo, jak spokojnie. Jeszcze chwila, jeszcze momencik i czujesz, że zaśniesz choć na chwilkę. Choć na ten krótki momencik kiedy nie będziesz musiała odpowiadać na tysiące pytań, wyjaśniać miliona spraw i łagodzić bitew.

Ile to trwało? Może minutkę, może pięć minut. Nie wiesz. Czas to pojęcie względne.

Gdy Ty chcesz odpocząć choć przez chwilkę, Twoje dzieci nagle czują potrzebę – nagłą i niepodziewaną – by okazać Ci swoją miłość i uwielbienie.

Jedno głaszcze Cię po głowie z takim zapałem, że czujesz wszystkie cebulki milionów włosów porastających Twoją głowę. Drugie gramoli się na Ciebie, bo nagle czuję potrzebę ucałowania Cię w polika. A matka? Choć ma ochotę pospać chwilkę, choć irytuje każdy dotyk i do szału doprowadza każdy głośny dźwięk udaje, że wszytko jest ok. Dzieci mają świetną zabawę. Tak dokazują, że lądujesz na podłodze. No to pospałaś. Nawet ulubiona bajka nie powoduje takiej radochy jak widok matki na podłodze. Świetna zabawa. Klaszczą w rączki i wołają. Jeszcze raz, jeszcze raz.

Tęsknie spoglądasz na zegar. I choć nie lubisz poganiać czasu – myślisz sobie – niech idą już spać. Niech będzie wieczór.

A gdy w domu wreszcie panuje cisza robisz gorącą herbatę z cytryną otulasz się ciepłym szlafrokiem, nogi nacierasz Amolem i wkładasz grube skarpety. Popijasz ciepły płyn i czujesz jak ciepło radosnego spełnienia spływa na Ciebie.

Dałaś radę. Wczoraj, dzisiaj, jutro, za tydzień i za rok. Dałaś, dajesz, dasz radę.

Byleby tylko nie padał deszcz.

You Might Also Like

  • Facebook