Drogi Święty Mikołaju…

8 grudnia 2015

 

Za oknem zrobiło się trochę szaro, trochę buro. Smutno i deszczowo.

Wtulona w fotel oglądam jakiś film. Zatopiona we własnych myślach nie bardzo uważnie śledzę jego akcję. I nagle reklama. I choć większość z nich denerwuje mnie to ta jedna zawsze, odkąd pamiętam, powoduje, że uśmiecham się i jakoś tak serdecznie ciepło robiło mi się w sercu. To reklama pewnego napoju. Bielutki śnieg, choinki roziskrzone radośnie, Mikołaj. No tak, święta coraz bliżej.

Gdy byłam dzieckiem co roku pisałam list do Św. Mikołaja. Z wypiekami na twarzy, w największej tajemnicy przelewałam na kartkę papieru swoje marzenia. Składałam później tę karteczkę bardzo starannie, wkładałam pod poduszkę bardzo wierząc w to, że byłam grzeczną dziewczynką i że dobry Święty spełni moje życzenia. Spałam trochę niespokojnie, trochę uważnie. No bo co bym zrobiła gdybym nagle otworzyła oczy i w ciemnym pokoju zobaczyła tego Św. Mikołaja ? Albo tak mocno wtuliła się w podusię, że on nie mógłby listu wyjąć ? Ojejku, to były trudne noce. A potem zasypiałam jak kamień i rano okazywało się, że listu nie ma. Zbiegałam więc radośnie na dół i wołałam :

– Mamo, był, zabrał list !

Mama uśmiechała się tajemniczo. Dziś już wiem dlaczego.

Och, wrócić do tych beztroskich lat ! Wszystko było takie … No właśnie, jakie ? Takie inne. Pełne wiary w cuda, w spełnienie życzeń, w wyśnienie marzeń. Takie stabilne, oczywiste, spokojne.

Podnoszę się z fotela ponaglana jakimś pragnieniem, tęsknotą jakąś.

A dlaczego nie ?

Wyjmuję biała kartkę papieru. Siadam zamyślona. Od czego zacząć ?

Wiele lat minęło od czasu gdy ostatni raz pisałam list do Mikołaja. Siadam zamyślona, wsłuchana w ciszę domu i piszę …

Drogi Święty Mikołaju.

Dawno do Ciebie nie pisałam. Nie dlatego, że o Tobie zapomniałam, tylko jakoś tak trochę czasu mi nie wystarczało. Ale za to moje dzieciaczki pewnie zasypały Cię całą stertą listów.

Jednak dziś ja piszę do Ciebie. Myślę o tym czego bym pragnęła. Sweterek może jakiś nowy ? Może prostownica do włosów ?

Nie. To nie są pragnienia na miarę takiego Świętego jak TY.

Nie chcę też gwiazdki z nieba. Cóż bym z nią zrobiła ?

I nagle okazuje się, że wpatrzona w głąb mojego serca chcę tak niewiele i tak dużo.

Pragnę szczęścia dla moich bliskich, zdrowia, dużo miłości, uśmiechu mojej mamy, spokojnych dni. Siły – by pokonywać trudności, odwagi – by móc stawiać czoło przeciwnościom losu, fantazji – by nie popaść marazm codzienności. Pragnę spotykać tylko dobrych ludzi, chcę by zdarzały mi się same dobre chwile. Chcę troszeczkę więcej czasu dla siebie ( może tak mógłbyś dobę zwiększyć o jakieś dwie godzinki ? )

Ale wiesz co Mikołaju ?

Może tak byś spowodował, że tej nocy, gdy delikatnie ułożę się do snu przyśni mi się sześć magicznych liczb ? Marzę o tym, że gdy skreślę je na kuponie Lotka trafię szóstkę.

Siedzę, otulona ciepłym kocem. Piję ciepłą herbatę i nie wiem co – może cichutka muzyka, może nagły spokój, który zagościł w moim sercu, może tęsknota, może nagłe pragnienie spowodowało, że wierzę.

Wierzę, że w tym roku moje marzenia się spełnią. Dlaczego ? Otóż dlatego, że po wielu latach i mimo ogromu obowiązków, trudności i kłopotów napisałam ten list.

List do Świętego Mikołaja.

A Wy napisaliście ? Piszecie ?

 

źródło zdjęcia : pixabay.com

You Might Also Like

  • Facebook