Gorączka – termometr dziecięcy Bobo-scan

19 kwietnia 2016

 

Gorączka!

Smok wawelski, gnom, hybryda – wszystko razem wzięte.

Gorączka – to stan alarmowy dla całej rodziny.

Mój synek budzi się w środku nocy i płacze, że oczy go palą. Córeczka śpi, śpi, śpi. Niespokojnie rzuca się w łóżeczku, lub nie zmienia pozycji kilka godzin.

I jeden i drugi objaw powoduje przyspieszone bicie mojego serca. Niepokoję się. Wmawiam sobie, że jak gorączka to dobrze. To znak, że moje dziecko zaatakował jakiś wirus lub bakteria. No, a jak obcy, to trzeba go zniszczyć. Nie będzie jakiś tam pasożyt szwędał się po ciałku mojego potomka bez pardonu. Musimy przejść do kontrataku. A jak pokonać takiego wirusa?

Mądry organizm każdego z nas wie, że najlepszą formą obrony jest atak. A jak organizm chce poradzić sobie z intruzem?

Jasne, ugotować skurczybyka! I sam sobie, bez naszej zgody, podnosi temperaturę. Taki mądry.

Jesteśmy tylko ludźmi. Rodzicami na dodatek.

Dla nas gorączka powyżej 36,6 C to stan alarmowy. Sprawdzamy zaopatrzenie naszej domowej apteczki. Nurofen – jest. Paracetamol – jest. Jest? Nie ma. Skończył się. Mąż do apteki – niech zobaczy co to znaczy postać w kolejce. A mama? Mama tuli, głaszcze, uspokaja. Jej dłoń wydaje się taka chłodna, a czoło dziecięcia takie rozpalone. I już nieokiełznana wyobraźnia matki podpowiada przeróżne scenariusze rozwoju wydarzeń.

A co jeśli to nie zwykła trzydniówka, ale grypa, zapalenie ucha, zapalenie dróg moczowych, albo coś jeszcze innego? Odpychasz w najdalszy, najciemniejszy kąt serca swoje lęki i starasz się myśleć racjonalnie. Musisz zachować zdrowy rozsądek. Spokój – o, to najważniejsze.

Przecież gorączka, to nie choroba. Gorączka to objaw kliniczny, który towarzyszy jakiejś dolegliwości i naturalna odpowiedź organizmu na wtargnięcie jakiegoś intruza.

Gorączka oznacza, że organizm się broni, że walczy.

A dzieci tak różnie reagują na gorączkę. Jedne są apatyczne i senne, inne wręcz odwrotnie. Nagle biegają i krzyczą coś bez ładu i składu. Rozpalone policzki, dziwnie szare oczki, podkrążone i błyszczące. Często dzieci nie mają apetytu, źle śpią. Czasem mają dreszcze.

I biedny rodzic zastanawia się i w głowę zachodzi, kiedy ma podać lek przeciwgorączkowy. Jest środek nocy. Podać lek, czy jechać do przychodni? Czy lek nie zamaskuje objawów klinicznych choroby, która trapi nasze dziecko? Czy zbyt wczesna wizyta u lekarza nie spowoduje, że ów postawi powiedzmy zbyt ogólnikową diagnozę?

Mówię to z własnego doświadczenia. Zdarzyło mi się, że dziecko zaczęło gorączkować rano, a po południu byliśmy u lekarza. Lekarz osłuchał, opukał, pooglądał, pozaglądał i stwierdził, że to  zwykłe przeziębienie. A po trzech dniach okazało się, że to zapalenie oskrzeli.

Jak rozpoznajemy, że dziecko ma gorączkę? Kto jak kto, ale matka wie od razu. Matka, jak nikt inny na świecie zna swoje dziecko. Wystarczy dotyk ręką, pocałunek w czółko i już wie. Dla lekarza taki pomiar temperatury jest mało wiarygodny. Temperaturę trzeba udowodnić i zmierzyć całkiem naukowo.

Do niedawna w naszym domu funkcjonował termometr rtęciowy. Z dobrym skutkiem służył nam wiele lat, do czasu aż upadł… i po termometrze. Mierzyłam nim temperaturę moich dzieci pod paszką. Zupełnie nie przyszło mi do głowy, żeby zmierzyć nim gorączkę w ustach lub w odbycie. Było to dla mnie zbyt niebezpieczne.

Na szczęście rynek oferuje nam sporą gamę termometrów bezpiecznych w użyciu. Termometr w formie plasterka przyklejonego na czółko, termometry w smoczku, termometry na podczerwień, do mierzenia temperatury w uchu.

Dla nas najbardziej odpowiedni okazał się bezdotykowy termometr na podczerwień Bobo-scan.

Ma wiele zalet.

– jest łatwy i prosty w użyciu. Nie wymaga 10 – minutowej gehenny by zmierzyć temperaturę pod paszką. Pomiar trwa tylko jedną sekundę.

– system podczerwień daje pewność rzetelnego i stabilnego pomiaru.

– urządzenie zostało zaprojektowane do mierzenia temperatury z odległości 3- 5 cm od czoła.

– przy gorączce powyżej 38 C włącza się system podwyższonej temperatury.

– zapamiętuje ostanie 32 pomiary, więc możemy bezpiecznie monitorować przebieg wydarzeń.

– temperatura może być podawana w stopniach Celsjusza lub Fahrenheita.

– po 30 sekundach automatycznie się wyłączy.

i jeszcze jedna zaleta. Termometr Bobo-scan służy też do pomiaru temperatury powietrza, pokarmu, wody.

Dla mnie super. Jestem zachwycona. Nie żebym chciała go zbyt często używać – nigdy w życiu. Ale niech leży sobie w szafce, tak na wszelki wypadek.

Termometr dziecięcy Bobo – scan – [TU]

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

 

Gorączka - termometr dziecięcy Bobo-scan

You Might Also Like

  • U nas też takiego typu termometr króluje- nie wyobrażam sobie używać jakiegoś innego.

  • Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tego typu termometru.Zwłaszcza jak sprawdzam temperaturę w nocy, gdy dzieciaki mam chore.

  • Patrycja Sobolewska
  • a my mamy Microlife NC 150 i jestem z niego bardzo nie zadowolona, każdy pomiar jest zakłamany. już wole mierzyć temperaturę tradycyjnym od paszką

  • Grażyna Szubert

    Ja tez mam w domu microlife i czesto błędny pomiar ma, może to jakaś ich wada, teraz używamy taki pod paszkę 😉

  • Mam podobny, tylko nakładany na palec, a reszta taka sama. Na szczęście rzadko z niego korzystamy :).

  • miałam rewelacyjny termometr , miałam – to dobre słowo jest odpowiednie. Oczywiście dobrała się do niego moja mała córcia i już nie mam 🙂

  • Moje Urwisy

    Ja jakoś nie ufam tym termometrom, mam dwa i masakra każdy mierzy inaczej

  • Świetna sprawa taki termometr 🙂 Nasza mama nabiegała się za nami podczas gorączek…

  • Mama to jednak najlepsiejsze lekarstwo 😉

  • Mam podobny termometr i sprawdza się rewelacyjnie

  • My kilkanaście dni temu mieliśmy infekcję tylko z gorączką, żadnych wysypek, innych objawów. Dziewczyny gorączkowały ponad 41 stopni, to były parowozy dopiero…Na szczęście wszystko minęło.

  • Ja jestem zwolenniczką rtęciowych termometrów. Młoda o dziwo siedzi grzecznie i mierzy temperaturę 🙂

  • Ladymami Paulina

    Zawsze optowaliśmy za tradycyjnym rtęciowym, albo spirytusowym termometrem. Jednak takie są zwyczajnie wygodne i też planujemy zakup dla skrócenia czasu mierzenia temperatury Młodemu 😉 Ladymami

  • Okiem Alexa

    Czy sprawdzałaś może jego pomiary i porównywałaś do tradycyjnego termometru?? Szukam od jakiegoś czasu porządnego termpometru tego typu i ciągle trafiam na opinie, że są niedokładne i mierzą bardziej temperaturę otoczenia niż dziecka!

    • Tak, jest identyczny jeśli mierzy się temperaturę 3 cm od czoła. Gdy odległość jest większa łapie temperaturę powietrza.

  • Niby rtęciowe są najbardziej precyzyjne, ale za to te cechuje wygoda 🙂

  • Ja też używam termometru elektronicznego wkładanego po paszkę…Te bezdotykowe potrafiły pokazać w przeciągu 2 minut 3 różne temperatury i z tego powodu nie wzbudziły mojego zaufania…Mam bardzo spory dystans do chorób moich dzieci, pewnie dlatego, że bardzo rzadko chorują i ominęły nas zapalenia ucha, oskrzeli itd. Mnie alarmuje dopiero temperatura przekraczająca 38 stopni Celsjusza. Ale doskonale rozumiem Rodziców, którzy przechodzili poważne choroby swoich dzieci, i chcą zrobić wszystko by ten trudny okres nie powrócił…

  • Facebook