Iluzja gry – życie to nie gra

9 sierpnia 2017

 

Żeromskiemu śniły się szklane domy. Lem stworzył neutrionowe, niezniszczalne osobniki.

…Ktoś, dawno temu, znudzony grą w ,,Zośkę” wymyślił telefon (pewnie nie chciało mu się ganiać do kumpla). I już poszło…

 

Radio, telewizor, komputer i.. wiecie to. Znacie to. Te wszystkie cudeńka elektroniczne. Telefony komórkowe, konsole do gier, tablety, audiobooki.

 

Takie czasy. Postęp dopadł nas, dogonił i podsuwa coraz to nowsze technologie. Dobrze czy źle? Dobrze, jeśli z tych technologicznych cudów umiemy mądrze korzystać. Źle, jeśli uzależniamy się od nich. Telefon komórkowy jest bardzo przydatny. O tym nawet nie trzeba pisać. Ten wynalazek uratował życie nie jednemu człowiekowi. Dzięki niemu możemy być w stałym kontakcie z bliskimi nam ludźmi. Bo przecież czasem los rzuci nas gdzieś, daleko i wtedy mamy szansę na szybki kontakt.

 

Dzieci aż podskakują z radości, gdy dostają taki swój, osobisty pierwszy telefon (nie taki przechwycony na chwilę od taty). Uczmy je mądrze z niego korzystać. Wytłumaczmy zasady działania. Pokażmy możliwe funkcje i aplikacje. Porozmawiajmy o kosztach. Dzieci szybko się uczą. I wbrew pozorom, wcale nie są niezdrowo ciekawskie.

 

Gry na PS zawojowały nasze dzieciaki. Siedzę z boku i dyskretnie przyglądam się im. Próbuję zrozumieć ich fascynację. Patrzę jak z mozołem pokonują kolejne jej etapy. Wchodzą na wyższe  poziomy, czasem wracają do początku (wtedy coś jakby smuteczek zagląda im w oczy). Natomiast gdy widzę, że gra zaczyna po prostu wkurzać, wiem że czas na przerwę. Tak było na początku fascynacji grami. Całe ich mnóstwo znajduje się na Allegro [Tutaj]. Tu jest najtaniej. Przesyłki zaś idą w tempie expresowym.

 

 

 

Teraz, gdy tylko rzucę hasło ,,basen”, gra idzie w odstawkę. To nie prawda, że dzieci uzależniają się od gier tak sami z siebie. To my, dorośli ich do tego zmuszamy. Dlaczego? Bo nam się nie chce wymyślić czegoś fajnego, bo jesteśmy zmęczeni, bo mamy masę prac do nadgonienia, bo po prostu nie mamy czasu. Co więc mówimy naszym dzieciom? Idź, pograj sobie. Ale gdy zapełnimy ich wolny czas, gdy przegonią je na treningu, gdy popluskają się w basenie, gdy zagrają kolejny mecz w piłkę  będą tak padnięte, że o grze nawet nie pomyślą. Usną w locie do poduszki.

 

A korzystać z nowinek technicznych powinniśmy uczyć nasze dzieci. Mądrze uczyć. Bez tej umiejętności trudno będzie im się poruszać we współczesnym świecie. Nowinki, wbrew utartym schematom, bardzo pobudzają wyobraźnię dzieci. Budują ich kreatywność. Często trudny temat rozwiązują szukając odpowiednich informacji w internecie. Nie muszą już wertować stosów książek.

 

Takie mamy czasy. Postęp. Fajnie jest pokopać z tatą piłkę na boisku, ale fajnie też ,,pokopać” taką piłkę leżąc na dywanie w cieplutkim domu. Bronić im tego nie będę. A jeszcze mi powiedzą, że moja prababcia prała za pomocą tary a nie  pralki automatycznej. Że myła naczynia w misce, a nie w zmywarce. Że warzywa ścierała na tarce, a nie w blenderze. Że, że, że.

 

Umiar i mądrość to coś,czego nam potrzeba.. Ale  od czego jesteśmy człowiekami?  Mamy swój rozum. Korzystajmy z niego jak z najnowszego modelu komputera. On będzie naszym najlepszym doradcą.

 

Przeróżne gry znajdziecie [Tutaj]

 

 

 

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

 

 

 

You Might Also Like

  • Facebook