Jak przetrwać z nastolatkiem?

3 sierpnia 2017

 

 

Znacie to powiedzenie – małe dzieci- mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot?

Pewnie nie raz je słyszeliście i puszczaliście mimo uszu. Tak jak ja. Jak ja troszczyliście się o swoje maleństwa jeszcze zanim ujrzały światło tego świata i wydały swój pierwszy krzyk. Bo troska i kochanie jest wpisane w bycie mamą. W bycie tatą.

I tak oto rosną nasze maleństwa. Stawiają pierwsze kroki, wymawiają pierwsze słowa.

A my? My towarzyszymy im na każdym niemal etapie ich życia. Nawet wtedy, gdy idą do przedszkola, to te parę godzin rozłąki zbliża jeszcze bardziej. Pozwala żeby za sobą tak po prostu zatęsknić.

To ja ci pokazałam księżyc, pierwszy śnieg na świerkach i pierwszy deszcz.

To ja prowadziłam Cię przez gąszcz przepisów, zakazów i nakazów. Tłumaczyłam zawiłość tego świata. Od używania widelca, przez zasady zachowań  na drodze.

Pamiętasz?

Czerwone – stój.

Zielone – idź.

Tak powiedziałaś do mnie pewnego dnia.

 

 

I nagle nie wiadomo kiedy, wyrosła moja córka na dużą dziewczynę. Już nie słucha moich opowieści z otwartą buzią i wypiekami na twarzy. Coraz częściej ma własne zdanie, którego broni jak młoda lwica. Nawet wtedy, gdy nie ma racji. Próbuje postawić na swoim. Czasem chce coś przeforsować po swojemu. Buntuje się. Szarpana emocjami pada zmęczona. Dobrze ją rozumiem. Nie jestem jeszcze taka stara, żeby nie pamiętać siebie z czasów, gdy ja miałam 13, 14 lat. Dobrze wiem co teraz dzieje się w jej psychice.

Wiem, że zmiany, które dokonują się w jej wyglądzie budzą w niej ciekawość ale i strach. W głowie jest jeszcze dzieckiem, podczas gdy jej ciało wymyka się spod kontroli. I żeby nie wiem ile lekcji poświęcić w kwestii okresu dojrzewania, to i tak młody człowiek będzie przerażony. Tak. Dzieje się coś, na co nie ma wpływu.

I często sposobem radzenia sobie z tymi uczuciami bywa przybranie maski obojętności, unikanie kontaktu a nawet manifestowanie wrogości wobec dorosłych. Wybucha bunt.

Nie jest łatwo być razem w takim czasie. Obie strony i matka, i córka czujemy, że oto w sposób nieodwracalny dokonuje się przecięcie pępowiny. Boję się. Boję się jak diabli, ale wiem, że mój lęk stanie się moim wrogiem. Dlatego ufna w to, że dobrze wychowałam moją córkę, że wpoiłam jej dobre, proste, szczere zasady mówię jej – Zielone – idź. Wiem, że musi rozwinąć skrzydła i poznawać ten świat po swojemu. A ja przetrzymam jej burzę hormonów, jej huśtawki emocjonalne. Dam radę.

 

 

Będę z nią, żeby pogadać tak o wszystkim i o niczym. Podsunę ciekawą książkę. Zachęcę do odrabiania lekcji. Pokażę, że jestem z nią na dobre i na złe. Wiem, że nie jestem już całym jej światem. Z radością i dumą patrzę jak moja córka racjonalnie myśli i mądrze podkreśla poczucie własnej wartości. I ja tak  wiele uczę się od niej (ostatnio pokazała mi kroki jakiegoś tańca). Dałam radę. A co!

Wiem, jak dużą wagę przywiązuje moja córka do wyglądu. Lubi ładne ubrania, buty, a ostatnio zainteresowały ją kosmetyki pielęgnacyjne. Bieganie po sklepach  z trójką dzieci jest męczące. Mało frajdy, dużo stresu. Ale Allegro jest  miejscem, gdzie bez zadyszki można kupić to, czego szukamy. I tak siedzimy sobie (ja i moja nastoletnia córka) i jak kiedyś, gdy czytałam jej bajki czujemy, że mimo burzy dojrzewania nie musimy stać po dwóch stronach barykady. Szukamy przedmiotów, które nas interesują, podpowiadamy sobie. Doradzamy, odradzamy. Mamy czas. I jaki wybór! Bo na Allegro można wynaleźć takie cudności i po takich cenach, że oczy z orbit wychodzą. Buty? Proszę bardzo [Tutaj], Plecak do szkoły? Podany [Tutaj].

I  ten czas, który spędzamy razem, jak kiedyś, jak dawniej. Bezcenny.

A  rady dla obu pokoleń? (celowo nie mówię – obu stron), bo nie jesteśmy po dwóch stronach barykady. Jesteśmy razem. Tyle, że na różnych poziomach rozwoju.

Rady dawać, trudna sprawa. Ja mogę tylko powiedzieć co ja robię, żeby ten czas – ważny czas, mądrze nas ukształtował i zjednoczył a nie oddalił.

Dużo rozmawiam z moją córką. O wszystkim. O rzeczach mądrych i śmiesznych (czasem wręcz głupich). One też są ważne.

Wiem, że potrzebuje  mojej miłości i ciepła. Mojego zainteresowania. Takiego delikatnego, taktownego – ale jednak zainteresowania. Czuję, że ona tego potrzebuje. Mimo iż czasem przybiera wdzianko jeża, to błogi uśmieszek ma na ustach, gdy przytulę i po głowie pogłaszczę. Nie wyśmiewam się z niej gdy dokona jakiegoś dziwnego wyboru i nie szydzę. Mogę jednak podpowiedzieć lub zasugerować coś- zostawiając jej otwartą furtkę.

Stawiam też pewne granice. Jestem matką. Muszę jej pomóc uporządkować świat. Wtedy poczuje się bezpieczna, bo na ,,zapleczu” życia będzie miała mnie. Będzie umiała mówić NIE i będzie znała swoją wartość.  Zachowuję równowagę między tym czego od niej  oczekuję, a bezwarunkową akceptacją i miłością jaką jej daję. Ja daję coś od siebie i chcę tego samego od ciebie.

Jesteśmy tak różne i tak podobne. Jesteśmy mamą i córką. Razem damy radę, bo kocham Cię. To powtarzajcie swoim nastolatkom, nawet jeśli za każdym razem odpowiedzą Ci – Oj, mamo!!!

 

 

 

 

 

 

 

Buty  –  [Tutaj]

Plecak – [Tutaj]

 

Wszystkie produkty możecie kupić na Allegro [Tutaj] i [Tutaj]

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

 

You Might Also Like

  • ale te nasze córy rosną 😀
    Plecak i buty są świetne, moja też by takie chciała 😉

  • My, nie dalej jak wczoraj rozmawialiśmy ze znajomymi o tym, że łatwiej jest z nastoletnim dzieckiem płci męskiej niż żeńskiej, ale właściwie były to tylko takie nasze luźne gdybania, bo nasz syn jeszcze długo nie będzie nastolatkiem, a z kolei znajomi mają córkę, więc nie mają porównania 😉

  • z perspektywy rodzonej mamtki nie moge się jeszcze wypowiedzieć. Ale jako mama przyszywana 16latki coś już wiem. I powiem jedno – absolutnie! łatwo nie jest. Każde dziecko to inna osobowość, inne marzenia, inne wymagania. My rodzice musimy uczyć się każdego dnia więcej niż tamci przez cały rok w szkole 😉

  • Facebook