Kopalnia Soli ,,Wieliczka” – co zwiedzić z dziećmi?

6 lipca 2018

 

Cudze chwalicie, swego nie znacie. To prawda. Zachwycamy się pięknymi zdjęciami z różnych miejsc na świecie. My, w ubiegły weekend zachwycaliśmy się Wieliczką. To co tam przeżyliśmy pielęgnować będziemy w naszej pamięci przez wiele lat.

 

Dzisiaj chcę podzielić się wrażeniami z tego magicznego miejsca.

 

Siadajcie i czytajcie…

 

W naszą przygodę wyruszyliśmy wczesnym rankiem. Do Wieliczki pojechaliśmy pociągiem. Zresztą, nawet gdybyśmy jechali samochodem, też zapewne ruszylibyśmy skoro świt, by nie tracić cennych godzin.

Po przybyciu na miejsce zameldowaliśmy się w Hotelu Grand Sal, który położony jest na terenie zabytkowej Kopalni Soli ,,Wieliczka” (www.kopalnia.pl), wśród pięknych alejek Parku św. Kingi.

To baza wypadowa do Szybu Daniłowicza, skąd rozpoczniemy naszą niezwykłą podróż w głąb ziemi.

Kopalnia zawsze kojarzyła mi się z górnikami, którzy wydobywają węgiel lub, jak w przypadku Wieliczki – sól. A tu zdziwienie. Okazuje się bowiem, że pod ziemią rozciąga się baśniowa kraina – Solilandia.

Kto ją zamieszkuje? – dopytywały się dzieci.

Tacy jak ja – odpowiedział solny ludek w niebieskiej czapce. Soliludki. I ten właśnie Soliludek zaprosił dzieci do wspólnego odkrywania magii tego miejsca. Tryskał humorem, wymyślał pioseneczki, żartami sypał jak z rękawa. Najbardziej bojaźliwe maluchy garnęły się do niego. Z żarem opowiadał historię Soliludków, małych solnych ludzików, pełnych radości i pokus do psot. Jak nasze dzieci, prawda? Może dlatego, mimo iż przejście trasy zajmuje około dwóch godzin i mimo iż do pokonania jest około 800 schodów, żadne dziecko nie marudziło.

Raz tylko gdy mój syn uświadomił sobie jak daleko w głąb ziemi zeszliśmy, zapytał – ale wyjdziemy na słońce, prawda?

Soliludki nie znają słowa nuda. Wciąż wymyślały nowe zadania do wykonania, nowe zagadki. Nagrodą był dyplom Znawcy i Przyjaciela Solilandii. Było więc o co walczyć i dzieci zawzięcie szukały skarbów.

W komorze Weimar mieliśmy chwilę wytchnienia podziwiając przepiękny spektakl światła i dźwięku .

Nad wszystkim czuwał duch Skarbnika, władcy solnych podziemi.

On dba nie tylko o Soliludki. O takich przybyszów jak my, z powierzchni ziemi, też. No i idzie z duchem czasu. A jak! W swoim królestwie ma kino 5D i salę multimedialną. Dotykowe ekrany z aplikacjami pomogły dzieciom poznać pracę górników i dowiedzieć się jak powstaje sól. A w komorze Kazanów wyświetlany jest na 200 m kwadratowych multimedialny pokaz. Bajka, po prostu bajka.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zahaczyliśmy też o podziemną karczmę. Kuchnia polska na głębokości 125 metrów nabiera innego wymiaru. Cóż po prostu wcinaliśmy bez umiaru. Mniam.

By dać choć trochę wytchnienia zmęczonym nóżkom, wybraliśmy się na przejazd kolejką górniczą. Przejazd trwał prawie godzinę, a postój był na Dworcu Gołuchowskiego. To tu kręcono sceny kultowej ,,Seksmisji”.

 

 

 

 

 

 

Po przeżyciach tego dnia czekał nas odpoczynek, zasłużony zresztą.

Niektórzy mieli możliwość noclegu 125 metrów pod ziemią. To tutaj jest wyjątkowe wyrobisko zwane Komorą Słowackiego, a w nim komfortowy kompleks wypoczynkowo- noclegowy.

Jednak pamiętając pytanie synka, zdecydowaliśmy się na nocleg w hotelu Grand Sal. Tu nakarmili nas prawdziwi mistrzowie smaku i znawcy sztuki kulinarnej. No, po prostu, dla każdego coś dobrego. Smak trzeba spróbować, opisać trudno. Zmęczeni i najedzeni ochoczo wypoczęliśmy w naszym pokoju. Oj, odpoczywaliśmy już w locie do poduszki, bo dnia następnego czekały nas kolejne atrakcje.

 

 

 

My także chcieliśmy przeżyć górnicze przygody, więc ubrani w stosowne stroje, kaski, zaopatrzeni w lampy ruszyliśmy na kolejną przygodę. Podróż zaczyna się od zjazdu najstarszym w Wieliczce szybem górniczym – szybem Regis. Nad naszym bezpieczeństwem czuwał doświadczony przewodnik zwany przodowym. My byliśmy śleprami, czyli początkującymi w zawodzie górnika. Przodowy przydzielił nam zadania do wykonania i pomagał nam, gdy mieliśmy trudności.. Cóż, co doświadczenie to doświadczenie. Dzieciaki były zachwycone i takie dumne z siebie, gdy wykonywały kolejne zadanie.

 

 

Na koniec naszej przygody w Kopalni Soli w Wieliczce zostawiliśmy sobie spacer po Tężni solankowej.

Tężnia robi niesamowite wrażenie. Wyobrażacie sobie? 7.500 m2 powierzchni ułożonej z małych patyczków, po których spływają kropelki wody zmieszane z solą? Czujecie ten zapach i moc leczniczą? Niesamowite. Z każdą chwilką, z każdym oddechem czułam, że moje płuca są młodsze i silniejsze. Gdybym mieszkała w tej okolicy wykupiła bym sobie karnet, by jak najczęściej korzystać z leczniczej mocy tego miejsca.

Wdrapaliśmy się też na wieżę widokową, by z wysokości 22 metrów podziwiać widoki.

 

 

 

 

 

 

 

 

Oj, smutno nam było gdy wyjeżdżaliśmy z Kopalni Soli ,,Wieliczka” (www.kopalnia.pl)

Do domu dotarliśmy późnym wieczorem. Długo jeszcze wspominać będziemy tę naszą przygodę. Wspomnienia będą wciąż żywe, bo zostały nam zdjęcia i filmy.

Kopalnia Wieliczka to miejsce przyjazne dzieciom. Wspaniałe widoki, moc atrakcji, plac zabaw i jedzonko nawet dla niejadków. Czegóż chcieć więcej? Gorąco polecam ten piękny zakątek naszego kraju.

 

PS. Odrobina prywaty.

Soliludku. Za karę, że fałszuję, kazałeś mi polizać kalafiora. Nigdy ci tego nie wybaczę i kiedyś ci się odpłacę…

 

 

Zapraszamy na nasz film 🙂

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

 

 

  • Facebook