Kosmetyki MomMe

17 sierpnia 2015

 

Kosmetyki – przeróżne, są artykułem, który niemal każdego dnia trafia do naszego koszyka z zakupami.

Kupujemy kremy, oliwki, szampony, odżywki, balsamy i mnóstwo innych produktów.

Przy ich zakupie zwracamy uwagę na przedział wiekowy, na zapach, na opakowanie, no i oczywiście na cenę.

Z informacji, które producent umieszcza na opakowaniu zadowala nas jedynie pierwszy rządek napisu. Wystarcza nam, że dla cery na przykład suchej, że do włosów przetłuszczających się, że do skóry wrażliwej i skłonnej do uczuleń. A reklama telewizyjna utwierdza nas w przekonaniu, że nasze włosy staną się równie piękne, bujne i błyszczące, jak włosy gwiazdy w telewizji, która danego szamponu użyła. Cóż – wszak to reklama jest dźwignią handlu.

Do refleksji nad składem kosmetyków zgromadzonych w mojej łazience i kosmetyczce skłoniła mnie prelekcja właścicielki firmy MomMe w czasie spotkania See Bloggers.

Ta sympatyczna kobieta otworzyła mi oczy na tak wiele spraw. No bo kto na przykład miałby czas i chęci zgłębiać tajniki składu kremiku do pupy naszego dziecka. Tym bardziej, że mało człowieka szlak nie trafi gdy ma odczytać te wszystkie maleńkie literki. No właśnie!

Dlaczego nazwa firmy jest tak bardzo eksponowana a skład chemiczny produktu maczkiem pisany? To daje dużo do myślenia. Bo czyż nie jest tak, że jeśli nie mamy się czym pochwalić lub coś chcemy ukryć to tuszujemy to jak tylko możemy?

Weźmy dla przykładu kremy, które według zapewnień producenta działają odmładzająco. Wygładzają zmarszczki, powodują, że nasza cera staje się gładka i świetlista. Zapewniają, że z owego kremu zadowolonych jest 90 na 100 stosujących je pań. A tu co? Zmarszczki nie zniknęły, cera nie jest wcale ładniejsza. Składam reklamacje! No cóż, 90 to nie 100! Pech? A może to raczej skład chemiczny kremu?

Może zawiera olej mineralny, parafinę czy olej parafinowy? Jak moja skóra może przyswoić resztki po destylacji ropy naftowej? Przecież to powoduje rozwój bakterii beztlenowych, a to z kolei przyspiesza proces starzenia się skóry. O zgrozo, a ja myślałam, że okazja na wieczną młodość mi się trafiła.

A ileż to razy kupujemy szampon lub mydło, które podrażnia naszą skórę? Staje się ona przesuszona, pojawia się łupież.

Myślimy – pewnie nie dla mnie to mydło lub ten szampon. Pewnie mam na niego uczulenie. A może wcale tak by nie było gdyby nie spieniacze SLS i SLES? Doczytaliście  na opakowaniu? I już mamy winnego. To on zmył naszą naturalną ,,dobrą” florę bakteryjną i uszkodził warstwę lipidową naskórka. Oto powód uczulenia.

W XXI wieku przeżywamy prawdziwy renesans ekologii. Drewniane zabawki, żywność niczym nie skażona, naturalne soki i syropy, kiełki, naturalne tkaniny – no to kosmetyki chcemy mieć ekologiczne. Tylko – że no właśnie. Mało kto z nas dopuści do siebie myśl, że taki kosmetyk musi być dużo droższy. Jego skład stanowić muszą w pełni naturalne i certyfikowane surowce, które są wielokrotnie droższe od tradycyjnych półproduktów.

Surowce naturalne są bardziej wymagające w produkcji zarówno pod względem technologii jak i przechowywania.

No i masz babo placek. Przecież o skórę trzeba dbać już od maleńkości! A na dodatek zajmuje tyle miejsca na naszym ciele i odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. To ona chroni nas przed światem zewnętrznym – wiatrem, słońcem, wodą, kurzem, bakteriami. Zdrowa skóra to zdrowy cały organizm.

Warto więc postawić na naturalne preparaty, które pobudzają i wspomagają budowę i odbudowę naszej skóry, nie zakłócając jej naturalnego rytmu.

Dbajmy więc o naszą skórę w sposób mądry i przemyślany. Nie pozwólmy by poprzez nią przenikały do naszego wnętrza szkodliwe substancje, które odkładając się zaburzę funkcje naszego organizmu i w sposób cichutki i niezauważalny mogą w pewnym momencie narobić nam wiele szkód.

Szukajmy kosmetyków pozbawionych parabenów, wazeliny, oleju mineralnego, parafiny, silikonów, chemicznych filtrów UV, lanoliny zwierzęcej, syntetycznych barwników, syntetycznych kompozycji zapachowych i składników pochodzenia zwierzęcego.

Do mnie w sposób pozytywny przemówiły kosmetyki proponowane przez MomMe. Są bezpieczne, nie są obciążone szkodliwymi substancjami chemicznymi, które negatywnie wpływają na skórę. Produkty linii MomMe zostały tak opracowane, żeby wspomagać naturalne funkcje skóry nawet tej delikatnej, wrażliwej i problematycznej. Zostały przebadane dermatologiczne i alergicznie przez lekarzy dermatologów. Sięgając po nie mamy pewność, że są bezpieczne nawet dla dzieci ze skłonnością do alergii i atopii ponieważ posiadają potwierdzenie hipoalergiczności po badaniach RIPT.

 

My testowaliśmy dwa produkty linii MomMe.

Pierwszy to łagodny żel do mycia 2w1.

Można go stosować już u malutkich dzieci. Ten hipoalergiczny żel umyje zarówno włoski jak i całe ciałko naszego maluszka. Ochroni przed ciemieniuchą, umyje, nawilży i nie wysuszy skóry dziecka. Skomponowany został z naturalnych roślinnych składników myjących i pielęgnujących, dzięki czemu skóra w sposób naturalny zyskuje dodatkową broń w walce z bakteriami. A skład? Nie znalazłam tu ani jednego groźnie brzmiącego słowa typu: methyl, propylen, parafina i innych nadających się do tablicy Mendelejewa, za to takie oto:

  • mleczko z migdałów ziemnych – składnik pochodzący z upraw oragnicznych
  • mydlnica lekarska
  • prebiotyk z cykorii
  • betaina z buraka cukrowego
  • guma guar
  • roślinne substancje myjące

Wszystkie składni tego żelu 2w1 zostały przebadane, zatwierdzone i posiadają certyfikat ECOCERT.

Receptura jest w 100% naturalna i bezpieczna.

 

Drugi testowany przez nas produkt z linii MomMe to oliwka pielęgnacyjna.

Byłam zachwycona jej konsystencją żelu dzięki czemu oliwka jest bardzo wydajna. A efekt? Skóra mojej Lenki została delikatnie nawilżona, natłuszczona, odżywiona. Oliwka stworzona została według naturalnej receptury z najwyższej jakości olejków i składników aktywnych, które gwarantują intensywną pielęgnacje nawet bardzo wrażliwej skóry. Wszystkie posiadają certyfikat naturalności.

Czyż ich nazwy nie brzmią fajnie?

  • kompleks biolipidów roślinnych
  • naturalne substancja żelująca
  • bisabolol
  • naturalna witamina E

oraz oleje

  • babassu
  • ze słodkich migdałów
  • arbuzowy
  • sezamowy
  • słonecznikowy
  • makadamia
  • z pestek winogron

 

Ja już zawsze będę sprawdzać skład kosmetyków zanim zdecyduje się na ich zakup. Nawet jeśli będę musiała zaopatrzyć się w szkło powiększające by odczytać to, co napisano drobnym maczkiem.

 

A inspiracją dla tego wpisu było spotkanie z marką MomMe w czasie dni See Bloggers

 

3a

3b

3c

 

3e

3f

3g

3i

3j

 

3k

You Might Also Like

  • www.calareszta.pl

    Kosmetyki są super, ale mnie osobiście wydały się bardzo drogie. Piękne opakowanie i porządny skład, szkoda tylko, że cena taka wysoka.

    • Kasia

      Te kosmetyki warte są swoje ceny 🙂

  • jest tyle ciekawych kosmetyków o których jak widać nie mamy zielonego pojęcia

    • Kasia

      Nie znałam tej firmy, dzięki tej prelekcji dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy 🙂

  • o parabenach wiedziałam, ale o calej reszcie ? wręcz bym sądziła, że wazelina fajnie wpływa… a tu masz babo placek, albo wręcz go nie masz ! skopiuje te Twoje zdania, wydrukuje i do torebki włożę, jak kolejny raz na zakupy sie wybiorę

    • Kasia

      no i masz babo placek 😀

  • Ja zawsze jak widzę jakiś nowy kosmetyk, to sprawdzam opnie na różnych blogach i forach, chcę poznać wszystkie za i przeciw, żebym później się zbytnio nie rozczarowała 🙂 Pierwszy raz widzę tą firmę, i to właśnie lubię w blogach, że dzięki nim poznaję nowe ciekawe firmy o których wcześniej nie słyszałam 🙂

    • Kasia

      Kochana masz 100% racje dzięki blogom można poznać wiele ciekawych firm 🙂

  • Wszystko prawda Kasiu! Mi ta prezentacja też otworzyła oczy !

    • Kasia

      Wiem Kochana 😀 widziałam te Twoje otworzone oczy 😀

  • Takie rzeczy, jak skład, zawsze pisane są drobnym maczkiem i rzadko kto zwraca na to uwagę (w sumie muszę przyznać, że sama tego nie robię). Staram się jednak kupować kosmetyki sprawdzonych firm, do których mam zaufanie. A tych zaprezentowanych przez Ciebie oczywiście nie znałam :).

    • Kasia

      Ja robiłam to samo ( głupio się przyznać)

  • Pojęcia nie miałam o takich kosmetykach, czas nadrobić niewiedzę i się zapoznać 🙂 Natomiast ostatnio jestem zakochana w kosmetykach Orientany, dosłownie przepadłam 🙂

    • Kasia

      Nie znam tych kosmetyków, zaraz podpytam wujka google 🙂

  • Kompletnie nie znamy tych kosmetyków. Jak dobrze, że istnieją takie blogi! 😀

    • Kasia

      Dzięki dziewczyny 🙂

  • wydają sie bardzo ciekawe 🙂

  • Od dawna jestem ciekawa produktów tej firmy ale nigdzie ich nie widziałam. Szkoda.

  • Nie używam zbyt wielu kosmetyków, ale te wydają się niezłe. By może kiedyś się skuszę 🙂

  • Nie znałam wcześniej tej firmy. Bardzo lubię takie minimalistyczne rozwiązania 🙂 W przypadku kosmetyków i jedzenia- im mniej na ulotce tym lepiej 😉

  • Facebook