Los czasem nie jest łaskawy .

25 lipca 2014

k20

Los czasem nie jest łaskawy. Los czasem lubi spłatać nam figla i zagrać na nosie.

Gdy jesteśmy młodzi, zakochani, świat oglądamy przez różowe okulary. Bo niby już dorośli ale jeszcze pod opiekuńczymi skrzydłami rodziców. Zajmujemy się tylko tą naszą ukochaną osobą. Świat jest piękny dopóki … Dopóki nie pojawią się problemy, kłopoty dorosłości.

Ja też coś takiego przeżyłam. Pierwszą miłość, a może zauroczenie? Z biegiem lat zbladło to wszystko i wydaje się takie puste, takie nijakie. Wtedy chłonęłam każde jego słowo, obserwowałam każdy gest, napawałam się jego smakiem, zapachem.

Było pięknie, radośnie, beztrosko. Dopóki nie okazało się, że będziemy mieli dziecko. Czar prysł. Wtedy okazało się, że mój ukochany to normalny gnojek.

Nie chciał mnie, nie chciał dziecka. Ileż nocy przepłakałam ( producenci chusteczek higienicznych powinni ufundować mi nagrodę ). Byłam sama, samotna, przerażona.  Bałam się. Och jak potwornie się bałam. A za chwilę dziarsko wycierałam nos i wmawiałam sobie – dam radę. Przecież mieszkam z rodzicami. Pomogą mi.

Pomogli. Nie naciskali żeby brać ślub i tym podobne.

Gdy Julia przyszła na świat oszaleli na jej punkcie ( i tak jest do dzisiaj ). I niby byłyśmy szczęśliwe, ale ja ciągle nie mogłam pogodzić się z myślą dlaczego tak się stało? Dlaczego on nie może pokochać naszej maleńkiej tak jak ja? Cóż winne jest dziecko?

Tuliłam ją w ramionach, kołysałam do snu, śpiewałam jej cichuteńko (głośno raczej się wstydzę). Chciałam jej być i mamą i tatą. Wiem, że się nie da. No może da, ale nie do końca.

Jako mała dziewczynka zawsze marzyłam o spacerze z tatą. Idę ja, taka kruszynka, a obok mój tata – taki duży, silny. Trzyma mnie za rękę, idziemy na lody.

Ocieram łzę. Moja córeczka nie pójdzie ze swoim tatą na spacer. Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Kurczę jak niektórzy dorośli są głupi, durni, bezduszni!

Czas płynął nam beztrosko. Powiedzmy – beztrosko. Gdy Julcia miała 3 latka poznałam mojego obecnego męża.  Nie było łatwo, o nie. Nagle ktoś trzeci wszedł między nas. Ktoś obcy. Może wróg? Nauczyłyśmy się miłości samotnej – mama – córka. Tylko my dwie. Ja uważałam na każdy ruch mojego obecnego męża, Julka gotowa była oczy mu wydrapać gdyby tylko krzywo na mnie spojrzał. Nie ufała mu. Psychologia zna takie przypadki. Wiele z nas je zna. Prawdą jest, że stracić mandat zaufania jest bardzo łatwo, ale zdobyć go – niezmiernie trudno.

Powolutku uczyliśmy się nowej sytuacji, nawet rzeczywistości. To ona – moja córka, prowadziła nas do ołtarza. Malutka księżniczka w białej sukieneczce, z cudnym bukiecikiem w pulchnych rączkach.

Nie mówi ,,tato” do mojego męża. Zwraca się do niego po imieniu. Nie naciskamy. Może kiedyś nadejdzie taki dzień? To musi płynąc  z serca. Z najgłębszej jego głębi. A ja? Jestem z Julki bardzo dumna. I dumna z siebie. Wychowałam ją na mądrą, radosną dziewczynkę. Uczę ją otwartości na drugiego człowieka, na jego uczucia, odczucia, poglądy czy upodobania. Uczę ją jak cenić własną wartość.

I choć los lubi płatać figle i zagrać nam na nosie to mam nadzieję, że nigdy, żaden facet nie będzie w stanie jej podeptać.

k4

k1

k2

k3

k6

k7

k8

k9

k10

k11

k13

k14

k21

k15

k16

Julia – koszulka : Jups , spódniczka : SH , Buciki – czeszki 🙂

Alan : kapelusz Pepco , koszulka , sponie , buty : H&M

Lenka – tunika : 5-10-15 , spodenki : H&M , buciki : F&F

You Might Also Like

  • Facebook