Mogę czasem powiedzieć ,,wszystko jest do dupy”

25 października 2017

 

Często odnoszę wrażenie, że jestem jakimś naczyniem, do którego nieustannie wlewają się emocje moich dzieci.

 

Mimo frustracji z tym związanych, wyobrażam sobie, że jestem przynajmniej pięknym dzbanem. Stoję sobie dostojnie, a te emocje kap, kap, jak łzy wypełniają mnie po brzegi. Pozwalam na to bez słowa skargi, bo dobrze wiem, że dzieci też mają prawo do zmęczenia, do złości, do wkurzania się po prostu.

 

Mała Lenka złości się, gdy nie może powtórzyć jakiegoś słowa. Ponaglana, zatyka mi usta dłonią i mówi ,,jus, jus”. Ma dość. Chce się bawić, a nie uczyć. Gdy wzdycham wymownie, zawstydza się i jest smutna. Przytulam ją więc mocno, zabierając złe emocje i mówię jej – jutro na pewno się uda.

 

A do dzbana – kap, kap.

 

Synek wrócił ze szkoły, zmęczony i zły. Miał na ósmą, więc oczki trochę się kleją i głowina jakoś tak tuli się do podusi.  Przypominam, że nie zdążył zrobić wszystkiego w szkole, więc ma pracę domową. O, i jeszcze czytanka. Widzę, że za chwilę wybuchnie. Uprzedzając wypadki, otulam go kocykiem i mówię – pośpij chwilę. Jak odpoczniesz, wszystko będzie dobrze. Odrobimy lekcje, poćwiczymy czytankę. Synek uśmiecha się słodko. Przymyka oczy.

 

A do dzbana – kap, kap.

 

Julka jest smutna. Smutna, zła i ogólnie nastawiona na nie. Nastolatka. W dodatku zodiakalny Bliźniak. W jednej chwili anioł, w drugiej zło wcielone. (No trochę przesadziłam , ale to żeby dodać dramaturgii). Jest ambitna, więc stara się, żeby wszystko mieć zapięte na ostatni guzik. Ale czasem, mimo najlepszych chęci coś wymyka się spod kontroli. No bo jak nazwać inaczej kartkówkę, do której wykuła się wiadomości na blachę, a ona poszła raczej słabo? No wkurzyć się można po prostu. Cóż, mogę mieć tysiąc mądrych rad. Żeby na drugi raz uczyła się bardziej logicznie. Nie sztampowo na blachę, ale ze zrozumieniem. Co zrobi? Wzruszy ramionami i obrazi się.

Mogę jej powiedzieć, żeby więcej się uczyła. Powie mi, żebym wydłużyła dobę, bo czasu jej za mało.

Nie będę się mądrzyć. Ona wie i ja wiem, że trzeba się spiąć i ocenę poprawić. Przytulam ją mocno i mówię – masz prawo do potknięć. Ważne, że można to naprawić.

 

A do dzbanka – kap,kap.

 

Staram się nie mądrzyć. Próbuję stworzyć moim dzieciom przestrzeń, w której będą czuły się bezpieczne,  kochane i akceptowane.

 

Nie udaję na siłę ich kumpeli. Jestem ich mamą. Ale to wcale nie oznacza, że mówię do nich archaicznym językiem. To nie oznacza, że jestem wzorem zalet i cnót wszelkich.

 

I tak jak one, mogę czasem powiedzieć,, wszystko jest do dupy”! Tak po prostu, do dupy. Po co? Żeby  ten dzban się nie przepełnił. Zwyczajnie.

 

źródło zdjęcia: pixabay.com

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

 

 

You Might Also Like

  • Facebook