Moment, sekunda która zmienia życie wielu osób

9 czerwca 2016

 

Zbliżają się wakacje. Czas wyjazdów – jeśli nie urlopowych – to tych weekendowych. Czas wypadów nad wodę. W czasie upałów każda większa ,,kałuża” jest obiektem pożądania. Beztroskie taplanie się, ochlapywanie. Czegóż chcieć więcej?

Żar leje się z nieba. A nad wodą wieje leciutki wietrzyk. Fala cichutko mąci lustro wody. Żyć nie umierać.

Ale czasem żyć – zamienia się w umrzeć.

Latem, ubiegłego roku zdarzyło się coś, co mnie przeraziło. Zawsze w jakiś irracjonalny sposób bałam się wody. Nie potrafię wytłumaczyć tego lęku. Umiem pływać, ale woda, duża jej ilość napawa mnie strachem. Nie lubię, gdy ktoś na siłę mnie ochlapuje albo próbuje wrzucić mnie do wody. Wtedy budzi się we mnie furia.

Zdarzenia z ubiegłego roku jeszcze bardziej ten lęk spotęgowały.

4 lipca 2015 r.

Piękny, słoneczny dzień. Wraz ze znajomymi wybraliśmy się nad pobliską rzeczkę. Woda po kolana, łagodny brzeg, wolny nurt. Pięcioro dorosłych, czwórka dzieci. Wesoło, radośnie, swobodnie. Jak to w letni dzień.

Wystarczył moment, gdy odwróciłam wzrok i mojej najmłodszej córki nie było obok mnie. Szok. Moment. Jedna chwila.

Jakaś kobieta jak anioł stróż wyciąga ją spod wody. Córka krztusi się i dławi, potem przeraźliwie płacze.

Serce zamarło mi na ułamek sekundy.

O włos. O mały, tyci włos.

 

5 lipca 2015 r.

Upałów ciąg dalszy.

Brat mojego męża wybrał się do znajomych. Piknik nad stawem. Około dwudziestu osób pluszcze się w wodzie, pływa. Ktoś w pewnej chwili orientuje się, że nie ma nigdzie Czarka. Są klapki na brzegu, ale jego nie ma. Nikt nie widział, żeby wychodził na brzeg. Zaczynają się poszukiwania. Ktoś nurkuje. Jest – na dnie. Wyciągają go z wody. Reanimują. Ktoś wzywa karetkę. Walczył o życie trzy dni. Przegrał tę walkę.

Moment tonięcia wcale nie wygląda tak jak na filmach. Nie ma machania rękami, wypływania na powierzchnię. Nie ma wołania o pomoc. To jest moment. Sekunda, która zmienia życie wielu osób.

Wiem. Wakacje to czas radości. Czas miłości. Czas beztroski.

Tylko w czasie tej beztroski pamiętajmy o odpowiedzialności. O rozwadze. O uwadze. Patrzmy na innych ludzi. Możemy komuś pomóc, tak jak nam pomogła owa obca kobieta.

Zwracajmy uwagę gdy widzimy, że:

  • ktoś obok nas ma głowę w wodzie a usta na poziomie lustra wody
  • gdy ktoś obok nas ma głowę odchyloną do tyłu i otwarte usta
  • gdy ktoś obok nas ma szklane oczy i puste spojrzenie
  • gdy ma zamknięte oczy
  • gdy włosy opadają na czoło lub oczy
  • gdy nogi nie pracują i ktoś utrzymuje się w pozycji pionowej
  • gdy ktoś łapczywie łapie powietrze.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                     Ktoś, kto tonie nie zdoła zawołać o pomoc. Musimy być czujni mimo rozbawienia i beztroski.

You Might Also Like

  • Ja też się boję wody, panicznie boję się wody. Jak już gdzieś nad nią jestem to ma oczy nawet w tyłku, a młodą trzymam cały czas za rękę

  • Ola miała 6 lat,popatrzyła jak płynę na plecach na środku jeziora.To był moment kiedy spróbowała mnie naśladować,położyła się na płyciźnie i poszła pod wodę,dobrze że ojciec był trzy kroki dalej

  • Ja nad wodą nie spuszczam Kuby z oczu. Niestety to tylko sekunda. Tłum ludzi, innych dzieci i nim się obejrzymy może dojśc do tragedii

  • Bardzo ważny temat poruszyłaś!

    Ja też panicznie boję się wody. Staram się nie zarażać dzieci swoim lękiem, ale też nie spuszczam ich z oka. Zawsze jeździmy z mężem oboje nad wodę z dziećmi i każde z nas pilnuje jedno dziecko non stop.

    Sama będąc dzieckiem się topiłam. O dziwo, nie nad morzem, nie nad jeziorem czy rzeką, a na własnym podwórku! W starej wannie rodzice zbierali deszczówkę, a mi przyszedł pomysł nabrania tej wody do zabawy… Wpadłam do wanny na twarz… Na szczęście mama miała mnie w zasięgu wzroku 🙂

  • Współczuję Ci twojego przeżycia!!!!!
    Masz rację, zwracajmy uwagę na siebie, rodzinę, ale też na innych, którzy są blisko nas, nie bądźmy znieczuleni!

  • Woda jest niebezpieczna, jak się ma dzieci to trzeba mieć oczy wokół głowy! Ważny temat! Dobrze, że o tym piszesz!

  • Temat bardzo ważny, współczuję przeżyć…ja wody się boję i jak nie muszę to nie wchodzę

  • Maluch w domu

    Sama się kiedyś topiłam. Ludzie przywykli do słonecznego patrolu gdzie ludzie topią się po pół godziny i są zupełnie nieświadomi że tonie się w ciszy

  • Woda to okropny żywioł, sama się kiedyś topiłam, bo mnie koleżanka dla zabawy postanowiła przytopić, na głębokości ponad 2 metry… z czego sama zaczęła się naprawdę topić i mnie trzymała cały czas pod wodą, gdyby nie kolega który nas szybko wyciągnął, a daleko od brzegu byłyśmy, to by mnie już nie było… co najlepsze mój brat stał na brzegu i myślał, że sobie jaja z nich robimy…i nie zareagował w ogóle.

  • arbuziaki.pl

    Nigdy nie nauczyłam się pływać- okropnie tego żałuję, najpierw nie było jak, mieszkałam w małej miejscowości, rodzice o to nie zadbali, zresztą sami nie potrafią pływać, dlatego jedną z rzeczy którą obowiązkowo będą musiały umieć moje dzieci jest właśnie umiejętność pływania. Starszego już uczymy a i młodszy wkrótce podrepta na basen. Przynajmniej w taki sposób choć częściowo mogę ich uchronić, a Tobie bardzo współczuję, bo przeżyć coś takiego to coś strasznego…

  • Właśnie dlatego nie jeździmy nad morze i nad jeziora mimo, że wychowałyśmy sie nad jednym…. Zawsze woda nas przerażała i tylko basen wchodzi w grę.

  • Współczuję przeżycia, woda to zdradliwy żywioł nawet dla ludzi którzy dobrze pływają

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja nie umiem pływać, do wody wchodzę rzadko, nad morzem więcej czasu spędzam na brzegu. Jeśli już gdzieś się z synkiem kąpię, to wybieram raczej kryte baseny z kilkoma ratownikami. Współczuję traumatycznych przeżyć i zgadzam się, że trzeba być bardzo czujnym – zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci…

  • paraliż kiedy nagle zdarza się coś nieoczekiwanego, strach paraliżujący, niemoc. Doznałam go jeden jedyny raz, dotyczył mojego dziecka i więcej nie chcę !

  • Facebook