Nasze życie TFI w szczegółach. O przepraszam, tkwi.

31 października 2018

 

Nasze życie TFI w szczegółach. O przepraszam, tkwi.

Gdy jako młodzi ludzie podejmujemy pracę jesteśmy i szczęśliwi, i mniej szczęśliwi. To drugie wynika z faktu, że to nie są już żarty. To dorosłość i cała związana z nią odpowiedzialność.

A my? Mimo dowodu osobistego w kieszeni, wciąż mamy w głowie i w sercu szaleństwo, radość i beztroskę. Ale cała ta machina dorosłości wrabia nas w swoje trybiki i na wolne nie ma co liczyć. Na wagary od życia nie ma co liczyć. I mimo iż miesiąc składa się z czterech tygodni, a tygodnie z dni, to wszystkie są jakoś tak mało ważne. Nagle okazuje się, że najpiękniejszym dniem w miesiącu jest dzień wypłaty.

Pensja – czy na pewno rozsądnie ją wykorzystujemy?

W tym dniu nasz szef jest uosobieniem dobroci, koleżanka wydaje się mniej wredna, a sama praca nawet ciekawa. Z wypłatą w kieszeni, z tymi osobiście zarobionymi pieniędzmi, czujemy się tacy ważni. Dobrze nam z poczuciem, że nie musimy prosić rodziców o kieszonkowe. Rany gościa, możemy kupić, co tylko chcemy! I te wymarzone, oglądane od tygodnia buciki, i tą czaderską kurteczkę, i tamtą bluzeczkę, i… No, po prostu kolorowy zawrót głowy. Mamy na kino, na kawę z przyjaciółką w ulubionej kawiarence. Na wszystko. Szkoda, że wypłata jest tylko raz w miesiącu, a pieniądze tak szybko się kończą.

Po pewnym czasie zaczynamy zastanawiać się, jak to się dzieje, że pieniądze tak szybko znikają nam z portfela. Czy za dużo wydajemy? Nie, na pewno za mało zarabiamy. I zaczynamy rozglądać się za inną, lepiej płatną pracą. Gdy taką znajdziemy, czujemy wiatr w żagle. Mogę więcej. Samochód jakiś by się przydał. Czemu nie? Stać mnie przecież. Szef coś tam wspomniał o programie Esaliens, ale to może poczekać. Zastanowię się. Może w przyszłym miesiącu, albo za pół roku? Jakoś tak zeszło się trochę i minęło pół roku, rok. Tyle przecież dzieje się wokół. Muszę mieć, i to koniecznie, swoje własne mieszkanie. Nie będę przez całe życie mieszkać z rodzicami. No a jak mieszkanie to trzeba je urządzić, wyposażyć w odpowiednie sprzęty. Zadbać o tyle szczegółów. No wiecie, podatki, ubezpieczenie. Czasem od tego pięknie urządzonego mieszkania trzeba odpocząć, więc wakacje w ciepełku i luksusie też by się przydały 😀

Młody człowieku, czy myślisz o emeryturze?

Mija jakiś czas. Mamy już nagromadzone małe co nieco i zaczynamy zastanawiać się, co zrobić, żeby pomnożyć zdobyty kapitał. Czas najwyższy pomyśleć o przyszłości. O emeryturze nie myślimy wcale. To przecież za ileś tam lat świetlnych. Kto o tym myśli, kiedy z jednej strony jeszcze zielono nam w głowie, z drugiej już jakieś konkretne zobowiązania. Myślimy, jeszcze przecież zdążę. Na razie muszę pożyć. Czerpać garściami tej beztroski, tej radości i dumy z samodzielności. Z sukcesu. Tyle miejsc chce się zobaczyć. W tyle miejsc pojechać.

Później trochę się zmienia. W czasie spotkań ze znajomymi coraz rzadziej paplamy jak szalone nastolatki. Coraz częściej padają takie dorosłe słowa. Dorosłe hasła. Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych – TFI nie brzmi jak Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Brzmi tak dorosło, tak serio, że człowiek musi zgłębić wiedzę na ich temat. Co to jest? Czym się to je i czy jest mi to potrzebne. Wertujemy, szukamy, czytamy. Zaczyna nas to interesować. Jesteśmy już na tyle dorośli i dojrzali, że zaczynamy zastanawiać się jak dobrze i mądrze zabezpieczyć się na przyszłość. Już nie żyjemy chwilą i w myśl zasady – koń ma duży łeb, niech się martwi. O siebie musimy martwić się sami. No, bo jak nie my, to kto? Na szczęście okazuje się, że jednak w tym zmartwieniu nie jesteśmy sami.

TFI – konkretna pomoc

Ludzie z TFI są po to, żeby doradzić nam, pogadać, zgłębić nasze oczekiwania i zaproponować najlepsze rozwiązanie. Jak na przykład od Esaliens – pomocni, udzielający profesjonalnej porady, uczciwi: https://www.esaliens.pl/.

Wiadomo, że każdy człowiek jest inny. Są tacy, którzy lubią ryzyko i tacy, którzy wolą spokojne życie.  Tak też jest z inwestowaniem pieniędzy. Sami musimy zdecydować, czego oczekujemy i co jest dla nas najkorzystniejsze.

Wybierając konkretne TFI musimy nakreślić sobie jak chcemy oszczędzać. Jeśli myślimy o szybkim zysku zainwestujmy w fundusze akcyjne. Wiadomo, można dużo zarobić, ale też czasami sporo stracić. Wszystko zależy od tego, jak stoją akcje spółek giełdowych. Można też wybrać spokojniejszą formę oszczędzania. Jest to fundusz obligacji. Taka forma jest bezpieczna, a ryzyko utraty wpłaconych środków jest praktycznie niemożliwe. Ale coś za coś. Przy tej formie oszczędzania musimy liczyć się z tym, że osiągnięte zyski będą mniejsze.

O tych problemach warto porozmawiać z przedstawicielem TFI. Przecież nie musimy znać się na wszystkim, a na inwestowaniu w szczególności. Finanse to wszak bardzo skomplikowana sprawa. Charakteryzuje się sporą zmiennością, więc cały czas trzeba trzymać rękę na pulsie, kontrolować, jak ma się sprawa z naszymi zainwestowanymi środkami. Fachowcy z TFI wiedzą jak pomnażać powierzone im pieniądze. Oni wezmą pod uwagę wiele czynników. Wysokość środków, które chcemy zainwestować, nasz charakter czy wiek. Wiadomo, że młodzi ludzie mają więcej szalonych pomysłów i wiary, że wszystko się uda. A nawet jeśli coś pójdzie nie tak, to mają jeszcze czas by się ,,odkuć”. Ludzie starsi są bardziej ostrożni (choć nie można generalizować).

Ja myślę, że najrozsądniej jest podzielić środki, które chcemy zainwestować. Część niech próbuje szczęścia na giełdzie (i oczywiście nie traci na wartości lecz zyskuje), a część niech leży sobie spokojnie w obligacjach. Można jeszcze wybrać formę długoterminowego oszczędzania. Systematycznie odkładana, określona przez nas sumka, może po latach stać się całkiem poważną sumą. No wiecie, w myśl zasady ziarnko do ziarnka.

Tak sobie myślę, że oszczędzanie to jest poważna sprawa. Ja wiem, że wtedy, gdy bieżące wydatki wysysają z naszego portfela kolejne banknoty, to trudno myśleć o oszczędzaniu. Ale jak weźmiemy nasze finanse za przysłowiowy pysk, jak założymy im kaganiec, a sobie nakreślimy konkretny cel, to i damy radę uciułać małe co nieco. Na wysokie emerytury nie mamy co liczyć, a przecież chciałoby się pożyć spokojnie, gdy zakończymy już naszą karierę zawodową.

No właśnie! Już wiem. My po prostu zbyt późno zaczynamy zastanawiać się nad naszym mocno dojrzałym wiekiem. Beztrosko mówimy, coś ty, ja nie dożyję. Coś ty, jaka emerytura? Co ty pleciesz, – ty – młody Bóg?

I dopiero gdy musisz wybierać – leki, czy czynsz? Czynsz, czy jedzenie, dopiero wtedy dochodzisz do tych najprostszych, najprawdziwszych wniosków. Żyłeś chwilą. W myśl zasady, liczy się dziś, jutro może nie nadejść.

TFI dla pracowników – warto to przemyśleć!

Przypominasz sobie o pierwszym swoim szefie, który proponował pracownikom program TFI. Miałeś wtedy co innego na głowie. Wymarzone buciki, kurteczka, bluzeczka, torebka, samochodzik, mieszkanko. I, ups, poszło w zapomnienie. Co to było takiego? A, już wiem. Człowiek wiedział, że chce dobrze. Wiedział lepiej od nas, że kto oszczędza choć trochę, ale systematycznie, przez cały okres swojej aktywności zawodowej, ten jest w stanie odłożyć wcale nie małą sumkę na emeryturę.. Miał w zespole nas, młodych, głodnych sukcesów i dużej forsy. Próbował zaszczepić w nas nie ducha ciułacza, czy sknery, lecz ducha człowieka rozsądnego.  

Korzyści przystąpienia do tego programu były wymierne dla wszystkich stron, z tej racji, że podlega on nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego. Składki, które pracodawca odprowadza na rzecz pracownika są zwolnione z obowiązkowych wpłat na ubezpieczenie społeczne. Jest to grupowy plan oszczędzania w ramach przedsiębiorstwa. A wiadomo, że wespół zespół jakoś łatwiej i pewniej. Pracujemy sobie spokojnie, lub mniej spokojnie, a sejfik z mająteczkiem ciągle się rozrasta. Pęcznieje i ma się całkiem dobrze. A gdy nadejdzie czas zasłużonego odpoczynku nie będziemy musieli liczyć tylko na emeryturę z ZUS-u. Zgromadziliśmy przecież kapitał na naszą prywatną emeryturę.

Cóż, mówią, że pieniądze szczęścia nie dają.  

Śmiem w to wątpić. Tezy takie głoszą chyba obrzydliwe bogaci ludzie, którzy w drodze do fortuny zagubili swoje człowieczeństwo. Zwykły człowiek, ten który potrafi cieszyć się z sukcesów innych i dzielić się tym co ma, myśli zgoła inaczej. O ile fajniej jest być babcią, którą stać na rehabilitacje, na leki, fryzjera i drobne podarki dla bliskich, niż babcią, która po cichutku liczy na pomoc najbliższych.

Interesujmy się TFI. Interesujmy się oszczędzaniem, mądrym oszczędzaniem i mądrym pomnażaniem środków, które będą pomocne w jesieni naszego życia. To wcale nie są lata świetlne.

Życie to są chwile, chwile…………

 

 

źródło zdjęcia: pixabay.com

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

You Might Also Like

  • Facebook