Nie jestem przecież ideałem.

25 września 2017

 

Bycie mamą, to ogromne zadanie.

Każdy dzień niesie za sobą obietnicę radości, ale i obawy przed przykrościami. Życie z dziećmi przypomina czasem życie na wulkanie. Nie wiadomo co się wydarzy. I niby każda z nas próbuje jakoś zaplanować kolejny dzień tak, żeby wszystko dopinało się i zapinało w ramach naszych planów. I niby wydaje się nam, że wszystko mamy pod kontrolą. A guzik. A figa z makiem. Bo od rana miało być spokojnie, a jest pośpiech.

 

Wszyscy wstali za późno. Walka niemal o łazienkę. Zamiast spokojnego śniadania, łykane w pośpiechu płatki na mleku. Zamiast spokojnego spaceru do szkoły, gonitwa w strugach deszczu. W duchu myślę sobie, szlak by to trafił. Jestem wściekła na siebie, na pogodę, na cały świat. I jeszcze podkorciło mnie, żeby wstąpić do sklepu w drodze powrotnej.

 

I oczywiście moja najmłodsza córeczka urządziła mi i innym przy okazji istny cyrk. O co ta cała draka? O jakąś bzdurę, której nie chciałam jej kupić. Jedno było na plus. Nie uległam presji i bzdura nie wylądowała w koszyku. Myślę sobie, a niech się drze. Następnym razem będzie wiedziała, że nie ma szans. Chociaż z drugiej strony było mi tak wstyd, że miałam ochotę zapakować ją na samo dno torby na zakupy.

 

Naburmuszona wracała do domu ta moja córuńcia. Obraziła się na mnie na amen. Ale już przy zdejmowaniu bucików zarzuciła mi ręce na szyję, wycałowała mnie i powiedziała – kocham cię. Po czym pobiegła w podskokach do swoich zabawek. Bądź tu mądra i zrozum dziecięcą filozofię.

 

Ja cała jeszcze rozdygotana po tych wszystkich emocjach, a tu kocham cię i po sprawie.

 

Robię sobie kubas kawy. Duży, a niech tam. I cieszę się tą chwilą spokoju, jaką mam dla siebie. Po kolei analizuję to, co wydarzyło się rano. Tyle rzeczy zupełnie niepotrzebnych. A przecież wystarczyło wstać odrobinę wcześniej. Ustalić kolejność budzenia dzieci. Łazienka nie przeżyła by okupacji, śniadanie byłoby zjedzone. Spokojnie dotarlibyśmy do szkoły. Jutro się to da naprawić.

 

Siedzę nad kubkiem kawy, patrzę na moją bawiącą się córeczkę. Gra radyjko. Spokój i cisza. Och, jak fajnie. I wcale nie mam wyrzutów sumienia, że cieszy mnie nieobecność pozostałej dwójki. Mam czas żeby pościelić łóżka, ogarnąć dom i przygotować obiad. I zanim rozpoczęła się kolejna podróż do szkoły, żeby odebrać synka, dałam się zaprosić na ,,filiżaneczkę” herbatki przygotowanej przez moją córunię – złośnicę. Uczesałyśmy lalkom włosy, zmieniłyśmy kolejność pluszaków na półce, narysowałyśmy kolejny obrazek.

 

Drobne rzeczy, drobne sprawy, a jakie znaczące.

 

Popołudnie tego dnia też przyniosło wiele emocji. Najstarsza zakuwała do ważnej kartkówki z chemii. Lenka ciągle wkurzała się, że bajki w telewizji nie takie, a syn biegał po domu i dawał upust swojej energii, którą nagromadził w szkole.

 

Spokój, tylko spokój może mnie uratować. Wdech przez nos, wydech przez usta. I jeszcze raz, i jeszcze. Tak się wentylowałam, że mózg mało mi nie eksplodował od nadmiaru tlenu.

 

Jako że jestem matką kreatywną, ale i podatną na sugestie dzieci, zaproponowałam młodszym ,,cichą” zabawę. Leżymy więc plackiem na podłodze i bawimy się w morskie kalambury.

 

Trwa to parę chwil, bo ile razy można udawać rekina, czy małą rybkę. Ale trwa.

 

Życie to drobne sprawy. Drobne sukcesy. Nie mam ciśnienia na spektakularne zdobycze, więc cieszę się tym co mam. Chwilami porozumienia i zrozumienia wzajemnego. Chwilami kiedy czuję się panią czasoprzestrzeni i pępkiem świata. Chwilami kiedy wszystkie moje dzieci mnie słuchają. A że często jest zupełnie na opak, to już inna para kaloszy. Ale przecież nie wszystko musi być tak jak ja chcę.

 

Nie jestem przecież ideałem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

 

You Might Also Like

  • Piękne te leśne rodzinne zdjęcia <3

  • Magdalena Ko

    Zdjęcia wyjątkowo przyjemne, radosne 🙂 pozytywny wpis!

  • Skąd ja to znam… U mnie ta różnica, że odprowadzam dzieci do szkoły i wracam do domu sama. Mam te kilka godzin na ogarnięcie wszystkiego, na odpoczynek od hałasu i ciągłego ,,mamoooo”… I wiesz też nie mam wyrzutów sumienia 😉

  • Facebook