Nie oceniaj…

24 sierpnia 2017

 

Jak łatwo przychodzi nam ocenianie innych.

Krytykowanie. My – ludzie tak mamy. Rzadko kiedy zauważamy swoje wady i braki. Za to u innych zauważamy najdrobniejszą skazę na skórze i duszy.

 

No wiecie, w myśl zasady ,,cudze dojrzą pod lasem, a swojego pod nosem – nie”.

 

Zazdroszczę w jakiś sposób ludziom, którzy są silni, asertywni, pewni siebie. Czasem nawet chamscy. Ja taka nie potrafię być.

 

Asertywność znam tylko jako pojęcie podręcznikowe. W życiu zawsze daję się wpuścić w kanał próśb, niewinnych minek i błagających spojrzeń. Daję się podejść, jak jakaś małolata. I co z tego, że po raz kolejny wzięłam na swoje barki ciężar ponad miarę? Co z tego, że kolejną noc mogę zaliczyć do tych z serii ,,nieprzespane”? Nie śpię ze zmęczenia, z frustracji, ze złości. Złości na samą siebie. Za to, że kolejny raz dałam się podpuścić. Za co? Za medal pośmiertny? Nikt zresztą mi go nie da.

 

Tak bardzo bym chciała żyć na nowo. Odciąć jak zbyteczny balast ten cały wór z przeszłością. Zapomnieć , wstać z kolan i iść dalej z uśmiechem na twarzy, otwartym umysłem, i radością w sercu. Stąpać po ziemi pewnym krokiem. Nie oglądać się za siebie i nie myśleć o tym, co ludzie powiedzą.Bo ja też jestem ważna. W dodatku jedyna i niepowtarzalna. Mam swoje wady i zalety. Swoje mocne i słabe strony. Swoje lęki i swoje pewniaki. Ale to ja! Ciągle ja.

 

Nie będę czekać do jutra. Zacznę już teraz, już dziś. Nie muszę przeprowadzać rewolucji. Nie muszę wytaczać armat i grzmieć jak burza. Będę prosić, ale nie skamleć. Będę odmawiać, ale stanowczo. Będę wymagać i egzekwować. Bo tyle daję w zamian. Daję cierpliwość, daję uwagę, daję zrozumienie, daję czas. Daję miłość. I chcę cierpliwości, chcę zrozumienia, chcę by ktoś mi poświęcił swój czas. Mało? Dużo? Za wile?. Dla mnie w sam raz.

 

Wiem, że nie jestem wzorem do naśladowania.Wiem, że nikt nie oprawi mnie w ramki. Ale chcę być akceptowana taka, jaka jestem. Mam swój pomysł na życie. Mam swoje poglądy. Nikogo nie zamierzam tym zadręczać, ale też chcę szacunku dla moich poglądów i mojego życia.

 

Wkurza mnie i frustruje jak ktoś ciągle wychwala pod niebiosa swoją – na przykład córkę. Jaka zaradna, jaka pedantyczna, jaka pomysłowa, jaka samodzielna. Od razu zapala mi się lampka samokrytyki. Od razu zaczynam analizować i prześwietlać swój stan umysłu, że o domostwie nie wspomnę.

 

Ale, ale, zaraz – chwilunia! A co to, ja gorsza jestem? Patrzę w lustro. Wciągam brzuch, ściągam ramiona. Pierś do przodu, głowa wysoko. Co widzę? Siebie. Kurczę, jestem zaradna. Mam trójkę dzieci w różnym  przedziale wiekowym i różnym stopniu rozwoju. I co? Daję radę pogadać z nastolatką o kosmetykach, ciuchach i filmach. Dogaduję się z synem i pobawię się z pięciolatką. Wychodzi na to, że umysł mam otwarty a światopogląd szeroki.

 

Rozglądam się wokół. Kurczę, pedantyczna nie jestem. No, nie. Ale przecież dom to nie muzeum. Tu musi się dziać, żeby dało się żyć. I co z tego, że wychucham i wydmucham. Co z tego, że podłoga lśnić będzie jak lustro? Ucharuję się przy tej robocie, a na ważne sprawy braknie  mi sił. To dlatego mój pedantyzm trzymam za przysłowiowy pysk. Odrobina kurzu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, za to brak uwagi tu i teraz, i natychmiast poczyni braki w psychice na wiele lat. Nie daj Boże.

 

A pomysłowa to nie jestem? No jestem. Ileż ja wymyślę zajęć, gier i zabaw, które niekoniecznie od razu muszą wiązać się z przemieszczeniem w czasoprzestrzeni i ogromnymi nakładami finansowymi. Uszyję i zbuduję tipi wyłożone poduchami, na których można zasiąść wygodnie i słuchać opowieść. Zrobię przepiękne kosze na zabawki i koszyczki na drobiazgi. Z szyszek wyczaruję piękną choinkę, a z tasiemki bukiet róż.

 

Daleko mi samozadowolenia. Jeśli kiedyś osiągnę taki stan, to pewnie powiem sobie – pora umierać. A ja jeszcze chcę pożyć. Chcę spełnić swoje wszystkie marzenia i patrzeć z radością jak spełniają się marzenia moich najbliższych.

 

I dlatego proszę, nie oceniaj mnie. Jestem jaka jestem. I już.

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

 

You Might Also Like

  • Mam bardzo podobne odczucia. Momentami czułam się jakbym czytała o sobie. 🙂

  • No i brawo Ty 🙂 A tych zdolności i pomysłów to zazdroszczę 😉 Chętnie bym córce tipi uszyła, ale musi jej wystarczyć baza z kocy 🙂

  • Ja to aż do przesady żyję w swoim świecie, więc ani nie oceniam innych, ani nie przejmuję się ich opinią na swój temat. I trzymam kciuki za spełnienie Twoich marzeń i planów! 🙂

  • Wiesz kiedyś przyjmowałam się krytyką czy nawet tym co o mnie ktoś tam sobie pomyśli. Chciałam wszystkich zadowolić i często żyłam „pod kogoś”, a nie tak jakbym chciała. Myślisz, że ktoś to docenił? Nie, nigdy. Mało tego, szybko zostało to wykorzystane. W końcu powiedziałam dość. Zaczęłam żyć dla siebie, po swojemu. Odcięłam się od toksycznych ludzi, którzy tylko chcieli czerpać ode mnie, nie dając nic od siebie. Teraz czuję, że żyję. I choć wiem, że nie jestem idealna nie przejmuję się tym wcale i Tobie też tego życzę <3

  • matkapolka89

    Ludzie zawsze oceniali i chyba tak zostanie, zawsze obserwujemy, patrzymy i porównujemy się do innych. Ja tylko bardzo nie lubię tego, jak ktoś wsadza nos w nie swoje sprawy… ja coś robię, jestem szczęśliwa, zadowolona, usatysfakcjonowana – a tu ktoś wsadza nocha i w jakiś sposób krytykuje mnie i moje życie. Najgorsze jest porównywanie dzieci….
    Ludzie tacy są.
    Ja nauczyłam się żyć dla siebie, dla syna i dla tych, którzy są prawdziwi w moim życiu. Nie wnikam w życie innych, wnikam w swoje i nikt nie ma prawa wchodzić w butach.
    Dlatego najpiękniejsze jest jak człowiek jest sobą, bo jest prawdziwy 🙂
    Pozdrawiam bardzo serdecznie
    matkapolka89.blogspot.com

  • Agnieszka Maciejewska

    A ja myślę, że tak czy siak jesteśmy narażeni na ocenianie. Nawet jeśli nie jest ono takie chamskie, to i tak nas oceniają, np: w szkole, w pracy. Poza tym ludziom gęby nie zamkniesz nigdy. Zawsze znajdą się tacy, co będą gadać.
    Pozdrawiam i, jeśli masz ochotę, zajrzyj do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

  • Facebook