Oszczędzanie

31 października 2016

 

Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają. Może i prawda. Ale zakupy i owszem.

A te, bez pieniędzy odchodzą na dalszy plan w naszym zaplanowanym życiu.

Piszę ten tekst, ponieważ Getin Bank zainspirował mnie do tego, żebym zastanowiła się, czy pojawienie się na świecie mojego potomstwa wpłynęło na zmianę w podejściu do oszczędzania?

Kiedyś, jako młode, beztroskie dziewczę, mało interesowałam się pieniędzmi. Posiadaniem ich, czy brakiem. Gdy na coś potrzebowałam, po prostu prosiłam o nie rodziców. Zakupy, te nie stanowiły problemu. No, chociaż nie zawsze. Czasem, wiecie, jak to w życiu – szlaban i już. Co ci rodzice chcieli? Że jakaś dwója wpadła? Się poprawi. Że w pokoju mała rozpierducha? Się posprząta. Zawsze jakoś udawało mi się ich ugłaskać i uprosić.

Gdy podjęłam pracę, czułam się jakoś tak dziwnie. Pierwsze zarobione pieniądze – to był prawdziwy szok. Wszystkie moje. Tyle – tylko dla mnie. Jak każda dziewczyna rzuciłam się w wir zakupów. Ciuszki, kosmetyki, torebeczka, buciki. Oj, fajnie było. No i tak poszalałam, że gdzieś około dziesiątego spostrzegłam, że niewiele mi zostało z mojej wypłaty. A do pierwszego jeszcze szmat czasu.

Nie myślałam o tym wtedy w kategoriach problemu. Gdy mi brakowało – znów z pomocą przychodzili rodzice. I zlatywało jakoś do kolejnej wypłaty.

Ja sobie rosłam, dorastałam, doroślałam. Czas sobie płynął. No i przyszedł moment, gdy obowiązki dorosłości spadły na moje wątłe barki. Na świecie pojawiła się moja córeczka. Wraz z nią masa potrzeb i prozaicznych problemów. Już nie byłam taka beztroska. Każdą złotówkę oglądałam wiele razy nim ją wydałam – tak jakby złotówka miała zamienić się w stówkę. Nie zamieniała się, niestety. Zaczęłam myśleć, jak by zaoszczędzić na nieprzewidziane wydatki. Jeśli mogłam,  odkładałam choć trochę pieniędzy do magicznej szkatułki. Ale nieprzewidziane wydatki zdarzały się tak często, że nadziwić się nie mogłam. A to spodobała mi się cudna sukieneczka dla moje córeczki. A to jej spodobała się jakaś zabaweczka. A to apteczna kasa wciągnęła zaskórniaki jak żabi jęzor muszkę. Otwierałam moją magiczną szkatułkę z myślą, że pożyczę sobie trochę, że oddam na pewno, najszybciej jak tylko się da. Nie oddawałam. Ciągle było coś do załatwienia na już.

Wkurzało mnie to. Cóż to? Starałam się mieć kontrolę nad swoim życiem, a moje pieniądze nie słuchają się mnie? Dość. Basta. Muszę coś z tym zrobić – pomyślałam.

Ktoś inny musi się zaopiekować moimi oszczędnościami. Ktoś musi ich strzec i pomnażać je. O to mi chodzi.

Przecież mam dzieci. To już nie jest byle co. Nie jakieś fiu bździu. To poważna sprawa jest. Muszę myśleć o nich, o ich edukacji, o ich rozwoju, o zabezpieczeniu ich przyszłości.

Czytałam wszystkie dobre rady jakie tylko wpadły mi w ręce. Ale jak tu zaoszczędzić na prądzie, skoro dzieci boją się ciemności i lubią spać przy włączonych lampkach? Jak tu zaoszczędzić na ciuchach , skoro tak szybko rosną? Z czego zrezygnować?

Głowiłam się, wiele nocy nie przespałam. I tak, metodą drobnych kroczków rozegrała się w mojej głowie istna batalia w dziedzinie edukacji ekonomicznej. Czasem była to zimna kalkulacja.

Myślałam sobie – po co kupować gazetę i wydawać dwa zeta, skoro mogę ją przejrzeć on line? In plus? Mało, ale zawsze coś. Dwa złote dziennie razy dwadzieścia sześć to… 52  złote. Dobra jest. Co dalej?

Wizyta u fryzjera przy krótkich włosach obowiązkowo co miesiąc. Stówka? A jak. Do szkatułki magicznej. Włosy mam już całkiem długie. Pyszne ciacho to ok. trzech złotych. Razy pięć to piętnaście złotych. Dodam trochę i upiekę całą blachę. Wystarczy na trzy dni.

I tak metodą drobnych kroczków, metodą mało bolesnych wyrzeczeń zaczęłam oszczędzać. Wieczorem, gdy dzieci spały już słodko, lubiłam otwierać moją magiczną szkatułkę i przeliczać moje oszczędności. I cieszyłam się jak dziecko.

Później przyszła obawa. A jeśli to stracę?  Jeśli któreś z moich dzieci namierzy mój skarbczyk i zupełnie niewinnie potnie jego zawartość? Wtedy zrodziła się myśl, by moje oszczędności dobrze ochronić.

Przekonałam się, że nie tylko bogatych, obłędnie bogatych ludzi stać na oszczędzanie. Mój przykład obala te mity. Myślę, że bogaci mają większy problem z oszczędzaniem. Oni są przekonani, że forsa dana jest im na zawsze. A ja wiem, że fortuna kołem się toczy, że raz na wozie, raz pod wozem.

Dziś, gdy mam trójkę dzieci wiem, że nie można wszystkiego przejadać. To właśnie one motywują mnie do odkładania i powiększania mojej ,,góry złota”.

Choć czasem chochlik zakupowy kusi i zaprasza za kolorowe witryny sklepowe. Ulegam? Ulegam. Wszak czasem ulec można.

Pieniądze szczęścia nie dają? Oj, dają!

 

* Wpis powstał we współpracy z Getin Bankiem, oferującym Konto Oszczędnościowe „ Na dobry początek”.

You Might Also Like

  • Masz rację, takimi małymi kroczkami można wiele zdziałać 🙂 Ziarnko do ziarnka…. 🙂

  • Oszczędzanie i ja kompletnie nie idziemy w parze 😉

  • Grosz do grosza i będzie kokosza 🙂 cały czas siedzi mi to w głowie, co rodzice wpajali od małego.

  • Zabiegana Mama

    A ja wychodzę z założenia, że trzeba wydawać pieniądze by robić miejsce następnym 😉 😀

  • Jest namet takie chińskie powiedzenie- Ten kto idzie powoli, ten zajdzie daleko- i to powiedzenie bardzo dobrze odzwierciedla sytuację związaną z oszczędzaniem. Ja również od dłuższego już czasu staram się odkladać część ciężko zarobionych pieniędzy (co opisuję na swoim blogu- http://www.stabilizacja-finansowa.blogspot.com). Na początku kwoty, które odkładałem były wręcz śmiesze- 5 zł oszczędności na tym, 7 zł na tamtym itp., ale z czasem sumy te robiły sie coraz większe i z miesiąca na miesiąc moje oszczędności robiły się coraz pokaźniejsze. Oczywiście nie jestem milionerem, ale uważam, że dzięki uporowi, wyrzeczeniom i ciągłemu zdobywaniu wiedzy z dziedziny finansów osobistych doszedłem do poziomu, w którym należycie udało mi się zabezpieczyć rodzinę na wypadek nieprzewidzianych wypadków. Oczywiście nadal oszczędzam i wszytskich do tego zachecam. Dlatego cieszę się, że tobie również tak fajnie idzie odkładanie pieniędzy. Wiadomo, że czasem człowiek pozwoli sobie na jakąś zachciankę. To oczywiste i zrozumiałe. Nie powinno się mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Ważne, aby z tymy zachciankami nie przesadzać. Jak we wszystkim tak i w oszczędzaniu ważne jest, aby zachować równowagę i umiar.

  • Facebook