Po co mi te Święta?… tak właściwie

30 marca 2018

 

Ostatnio jakoś tak w sposób zupełnie zaskakujący, zeszła ze mnie cała para.

Przesilenie wiosenne, czy co? Nic mi się nie chce, a najbardziej nie chce mi się chcieć. Co mam począć, skoro moje ciało (i umysł też) buntuje się przeciwko mnie? Chcę się uśmiechnąć – wychodzi żałosny grymas. Chcę być miła – a zrzędzę jak stara kwoka. Chcę być uprzejma – a ciągle widzę to , co inni robią źle. Chcę mieć siłę tytana – a ledwo powłóczę nogami. Że też tak podle czuję się właśnie teraz.

 

No i że Wielkanocne święta są właśnie w tym czasie, kiedy to przesilenie trzyma nas w szachu. Przecież trzeba się jakoś ogarnąć i zmierzyć z tymi wszystkimi rytuałami.

 

Dom – ma błyszczeć od piwnicy po strych. Zakupy mają być zrobione odpowiednio wcześniej. Pomysły na dekoracje domu opracowane do perfekcji. Potrawy mają być ustalone. No reżim jakiś i już.

 

A gdzie w tym wszystkim my?

 

Siedzę z kubkiem kawy w ręku i myślę sobie, że to my – kobiety same sobie robimy krzywdę tracąc radość z nadchodzących świąt. Bo same wymyśliłyśmy sobie (już wiele, wiele lat temu), że przed świętami mamy urobić się jak dzikie woły. Wysprzątać każdą szafkę i każdy kącik. Wyszorować na nowo to, co i tak jest przecież szorowane. Poukładać lepiej to, co poukładane. Umyć okna, poprać firanki. Popiec ciast całe mrowie. No i mięsiwo też. A co? Przecież to taka tradycja.

 

Chrzanić tradycję. Wyłamuję się. Moje zdrowie jest ważniejsze. I ważniejsza jest moja rodzina. Owszem, czyste okna wyglądają lepiej, ale czy nie ważniejszy jest spacer z dziećmi w poszukiwaniu wiosny? Kilka ciast piętrzących się na paterze też pewnie zrobi wrażenie, ale czy nie lepiej zrobić jedno, czy dwa ale za to z przyjemnością? Schabik  na szczęście sam się upiecze.

 

Potraktujmy te święta na luzie, z przymrużeniem oka, z dystansem. Zróbmy tak, żeby przygotowania do nich nie były obowiązkiem a przyjemnością. To tylko dwa dni, więc nie musimy robić zapasów jak na wojnę. Kupmy tyle, ile zjemy. Zróbmy tyle, ile nas zadowoli.

 

A jeśli napotkamy jakieś niedociągnięcie – pod dywan z nim.

 

Ile więcej radości i prawdy z przeżywania świąt jest w przyjemnym byciu razem. W malowaniu pisanek wielkanocnych, w robieniu dekoracji.

 

Nie dajmy się zwariować przez kołowrot tradycji. Bo tradycje tworzymy my. Stwórzmy naszą własną, taką którą pokochamy.

 

Wesołych , szalonych świąt. Waszych świąt.

 

Jeśli chcecie wykonać niebanalne pisanki, lecę z pomocą 🙂

Co potrzebujemy:

  • jajka
  • pisak
  • nożyczki
  • kwiatki, borówki
  • gąbka florystyczna

 

 

Do dzieła 🙂

 

Jajko od góry delikatnie pukamy, aby skorupki (tylko z  góry) popękały. Wydrążamy sobie dziurę taką jaką chcemy. Wyjmujemy zawartość jajka, a jego środek  myjemy.

 

W kawałek gąbki florystycznej wbijamy kwiatki. Przed włożeniem naszego bukietu do jajka zamaczamy gąbkę w wodzie. Wtedy kwiatki będą się dłużej utrzymywać. Na jajku rysujemy buźkę i gotowe 🙂

 

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

 

 

You Might Also Like

  • Facebook