Podobne a całkiem inne.

12 kwietnia 2015

Mam dwie córki i synka. Alan to mały facecik. Ma swoje ulubione stroje.

Ubrania, w których czuje się dobrze, pewnie, swobodnie.

Dziewczyny – to po prostu strojnisie.

I jak to bywa wśród rodzeństwa, młodsza siostrzyczka ze wszystkich swoich maleńkich sił próbuje naśladować siostrę starszą. Julka lubi tańczyć. Włącza muzykę, słuchawki osadza na uszach i… odpływa.

A Lenka? Lenka razem z nią. Pląsa, wygina rączki, robi dziwne pozy naśladując kolejne kroki dużej siostry. Uwielbiamy to. Siostrzyczki. Duża i taka malutka. Podobne a całkiem inne.

Był taki moment, że pomyślałam jak to fajnie by było gdyby ubrać je podobnie. Bliźniaki pewnie owładnie dreszcz oburzenia. Dla nich pewnie zmorą dzieciństwa są jednakowe zestawy ubrań. I jak tu mieć szansę zostać indywidualistą, gdy ciągle trzeba występować w liczbie mnogiej? I jeszcze wyglądać nie gorzej od siostry czy brata?

Z moimi dziewczynkami jest trochę inaczej. Dzieli je ośmioletnia różnica wieku.

Dzięki temu możemy bawić się świetnie wybierając podobne lub wręcz identyczne zestawy ubrań w dwóch różnych rozmiarach.

Efekty są super fajne. Przed lustrem stoją moje dwie dziewczyny, ubrane prawie jednakowo i obie zachwycone.

Spójrzcie tylko.

 

aa2

 

aa1

 

aa3

 

aa4

 

aa5

 

aa6

 

aa7

 

aa9

Julia: spodnie/bluza/buty – Zara

Lenka: spodnie/bluza – Zara, trampki – Reserved

 

 

You Might Also Like

  • Facebook