Prawda

19 sierpnia 2015

 

W ubiegłą sobotę byliśmy zaproszeni na 18 – tkę siostrzenicy mojego męża.

Patrzyłam na nią i na pozostałe ,,dzieci”. Pamiętam je z naszego wesela. Drobne, lub pulchniutkie nastolatki, dryblasy, lub misiaczki. A dzisiaj? Wchodzą w dorosłość. Wyrośli, wypięknieli. Są jacyś tacy poważni – no, powiedzmy szczerze – chwilami. Ale to przecież przywilej wieku – radość i psoty.

Spoglądam na Julkę. Czas tak szybko biegnie, że nim się obejrzę, a dla niej właśnie wyprawiać będę ucztę z powodu osiemnastych urodzin.

Odchodzę na bok. Ocieram łezkę. Jakoś tak nostalgicznie mi się zrobiło.

Jaka będzie ta moja córka? Kim będzie? Jak potoczy się jej życie? Na razie twierdzi, że będzie lekarzem. Jest uparta, i choć czasem nie jest to jej atutem, to potrafi postawić na swoim. Oby jej się udało. Dużo z nią rozmawiam. Staram się by miała do mnie zaufanie i wierzyła w moją bezstronność. Czasem jest to trudne. Czasem popełniamy przecież błędy – tak zupełnie niechcący. Coś wypaplamy w najmniej odpowiednim momencie, zareagujemy zupełnie inaczej niż byśmy chcieli.

Bycie mamą to trudne zadanie. Bardzo chcę żeby moja córka miała do mnie zaufanie. Żeby nigdy nie uciekała się do kłamstw. Czasem dzieciom wydaje się, że są spryciarzami. Że nabajerują coś tam i my rodzice uwierzymy. Może i tak. Może i coś w tym jest. Niektórzy – pewnie z braku czasu – przyjmują za prawdziwe wyjaśnienia dziecka. Po czasie okazuje się, że kłamały. Boli? Boli – i to jak bardzo.

Dlaczego dzieci kłamią więc? To proste. Boją się kary, zakazów, nagan.

Tylko, że z drugiej strony muszą wiedzieć że zakazy, nakazy i nagany są częścią i naszego – dorosłego życia. My także ich doświadczamy. Nas też to dotyczy. No i –  bądźmy uczciwi – my też czasem kłamiemy.

Nie staram się być dla mojej córki kumpelą. Matka to matka. Kumpelkami mogą być dziewczyny z klasy. Matka to… to adwokat i sędzia i prokurator w jednej osobie. A pies tropiciel to przy nas pikuś.

Wystarczy mi jedno spojrzenie i już wiem, że coś jest nie tak. Patrzę, czekam i nic nie mówię. Może i moja córka chciała kłamać, ale po krótkim namyśle mówi prawdę. To naprawdę krótki boli. Bo matka to człowiek, który żeby nie wiem co się działo, próbuje znaleźć wyjście z sytuacji, podpowiedzieć rozwiązanie i wskazać właściwy kierunek. Tylko żeby tak mogło być potrzeba prawdy. Zawsze tłumaczę mojej córce, że kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później wyda się. I nic nie jest warte tych dni i nocy pełnych obaw i wyrzutów sumienia. Każdy może zrobić coś nie tak. Każdemu może zdarzyć się mało fajna przygoda. Każdy może popełnić błąd. Ważne, by nie kłamać i umieć przyznać się do tego. No i zgodnością przyjąć karę. No bo przecież nie o to chodzi żeby dziecko zgodnie z prawdą zawołało nam od progu – mamo dostałam pałę z matmy, po czym w podskokach pobiegło do pokoju i włączyło ulubioną grę.

Dziecko musi mieć świadomość, że są pewne zasady i normy. Że złą ocenę trzeba poprawić i gra komputerowa w tym nie pomoże. Ale powtórzenie materiału i owszem. Jakaś kara? No nie. Błąd, który dziecko musi naprawić. I nikt go w tym nie wyręczy.

Jestem na dobrej drodze. Popełniam błędy, i pewnie jeszcze wiele ich popełnię. Wierzę jednak głęboko, że żeby nie wiem co moje dzieci zawsze przyjdą do mnie i powiedzą prawdę. Nawet tą najgorszą.

 

5c

5d

5e

5a

5b

5g

Julia : top – H&M/ spódniczka – Zara/ klapki – F&F

 

You Might Also Like

  • Facebook