Przytulajmy się. Każdego dnia. To nic nie kosztuje.

30 stycznia 2017

 

Każdy z nas potrzebuje dotyku, bliskości.

Potrzebuje przytulenia. Po prostu. Tak prozaiczny gest – a działa cuda. Jest lekiem na całe zło.

Każdy z nas doświadcza dobrych i złych chwil.

Każdy z nas zmaga się z trudnościami, bólem, rozpaczą.

Każdy z nas cieszy się jak szaleniec w chwilach triumfu.

I w każdej z tych sytuacji serdeczny uścisk czy zwyczajne przytulenie działa jak magia.

Maleńkie dzieci utulone w ciepłych ramionach mamy czują się bezpiecznie. Słyszą znajome bicie serca i znika strach. Gdy dziecko jest noszone na rękach, przytulane i głaskane to poznaje siłę miłości. Czuje, że jest akceptowane i kochane.

Doświadczam tego każdego dnia.

Mój synek ma czasem takie poranki, że burza z gradem to przy nim pikuś. Wściekły, rozbeczany, rozwrzeszczany. Jak to mówią, bez kija nie podchodź. Wiem, że żadne tłumaczenia, morały i krzyki nie pomogą. Co robię? Kucam przy nim i spokojnie pytam:

,,Przytulimy się?”

Na pierwsze zapytanie zwykle odpowiedź jest przecząco – wrzeszcząca ,,NIE!”

Ale gdy rozłożę ramiona i powiem:

,,Przytul mnie” – to już działa.

Synek obejmuje mnie rączkami, kładzie główkę na moim ramieniu i przytula się mocno. Parę głębokich wdechów i cała złość mija.

 

 

Można zrobić kolejny krok w kierunku nadchodzącego dnia.

Podobnie jest, gdy dziecko upadnie, uderzy się. Nie wystarczy opatrzyć rany. Trzeba mocno przytulić, ukołysać ból i smutek.

Nie jest ważna płeć naszego dziecka. Chłopiec czy dziewczynka. To przecież dziecko, któremu każdego dnia stawiamy coraz to nowsze i coraz to trudniejsze zadania do wykonania.

Nauka ubierania się, mycia zębów, wiązania butów. Rozwiązywanie zadań. Mnóstwo takich poprzeczek ma dziecko do pokonania.

Nam, dorosłym wydaje się to takie proste. My już to opanowaliśmy. A oni? Jak wiele nieudanych prób, jak wiele porażek jeszcze przed nimi. W takich chwilach zwątpienia, potrzebny jest zwyczajny gest. Zwykłe przytulenie, pogłaskanie po głowie. Zwykłe, Kocham Cię. Od razu lżej robi się na sercu i porażki, czy kłopoty mniej bolą.

Nie wstydźmy się tych najprostszych gestów . Nie wstydźmy się przytulać, bo one są oznaką miłości. Miłości, która będzie procentować przez całe życie. Dzieci tak zwanego , zimnego chowu, nie potrafią okazywać miłości i czułości w swoim dorosłym życiu. I koło się zamyka. Rosną kolejne pokolenia zimnych ludzi. Ludzi, którym wydaje się, że wystarczy zapewnić dobrobyt i względną stabilizację, by być szczęśliwym.

Dorośli wymyślają taką tajną broń na nasze niedoskonałości. Na brak czasu, na frustrację, na święty spokój. Dawać coraz więcej przedmiotów, pieniędzy, prezentów. I mieć z głowy. I błądzimy jak dzieci we mgle. I popełniamy błąd.

Patrzysz na swoje dziecko samotnie siedzące na fotelu z tabletem w dłoni? Podejdź do niego, przytul mocno i zapytaj co u niego słychać.

Tworzycie przecież swój mały świat. Świat, w którym może szaleć burza złości, kipieć od emocji, gotować się się z bezsilności.

Ale też tworzycie swój mały świat, w którym kłopoty, problemy i zmartwienia stają się mniejsze otoczone serdecznym uściskiem.

Przytulajmy się. Każdego dnia. To nic nie kosztuje.

 

You Might Also Like

  • My się dużo przytulamy! Sami to lubimy, a córka jest przylepka 🙂

  • Elwira Zbadyńska

    U mnie najbardziej przytulaśny jest Synek 🙂 I też właśnie zaczęłam o tym pisać, ale mnie milion rzeczy odciągnęło i nie skończyłam. Matka trójki pozdrawia!

  • Pięknie to wszystko opisałaś.Ja to jestem taki typ przytulacza, na szczęście moi chłopcy też że przytulamy się dziennie z kilkanaście razy 🙂 Korzystam, dopóki nie powiedzą :”no co ty, mamo, jestem za duży” 😉

    • nadejdzie ten moment 🙂 chociaż powiem Ci, że moje najstarsze dzieci nie mają jeszcze z tym problemu. I słowa mam w szkole ,,zazdroszczę całusa od syna”

  • Ja nigdy nie byłam zbyt przytulaśna i mój syn też nie jest. On okazuje miłość np. znienacka skacząc mi na głowę 😉

  • Igomama

    Prawda! W codziennej gonitwie często zapominamy o tym, co najważniejsze.
    Dobrze, że o tym przypomniałaś. Póki dzieci są malutkie, jakoś instynktownie i naturalnie wciąż je przytulamy. Trudniej bywa ze starszakami, zwłaszcza z nastolatkami. Tu już nie jest tak łatwo.
    A przecież nastoletnie dzieci też bardzo potrzebują, by okazywać im uczucia.

  • Facebook