Pudełko wspomnień

29 stycznia 2018

 

Jestem typem zbieracza. W mojej magicznej skrzyni mogę znaleźć niemal wszystko, co potrzebne by zrobić bukiet, wazon, bibelocik. Czego tu nie ma? Są sznurki i sznureczki, wstążki ,nici kolorowe, koraliki i błyszczące kamyczki. Druciki, szydełka.

 

Zbieram też uczucia – odczucia. Zbieram chwile, które umykają tak szybko jak okiem mrugnięcie. Dziś są ważne. Są esencją teraźniejszości. Zaprzątają nasze myśli. Smucą lub cieszą. A za czas jakiś odejdą w odmęty zapomnienia. No, może nie zapomnienia, ale zastąpią je chwile ważniejsze, bo teraźniejsze. Nie chcę zapomnieć niczego, co zdarzyło się w moim świecie. Dlatego z takim zawzięciem zbieram dowody mojego życia. W wolnych chwilach porządkuję je w pudełku wspomnień.

 

Otwieram wieczko i cóż tu widzę? Zdjęcie USG, opaskę ze szpitala (tak maleńką, że na palec zmieścić by się mogła). Wycinek z gazety, który obwieścił światu narodziny nowego człowieka. Ulubiony pluszak (trochę wymiętolony, ale tak kochany). Pieluszka tetrowa. Szatka od chrztu. Pierwszy ząbek, który wypadł. Kosmyczek  włosów.

 

Dotykam tych wszystkich rzeczy jak skarbów najcenniejszych. Świat stanął w miejscu. Nie, ja cofnęłam się w czasie. Tak bardzo bym chciała móc wrócić znów do tamtych przeżyć, do tamtych chwil. Wiem, że to niemożliwe. Ale mam to moje pudełeczko, do którego mogę zajrzeć ilekroć tego zapragnę.

 

fotografowanie ? To po prostu wynalazek, który zachwyca ludzi niezmiennie od wielu lat. W moim domu jest pełno albumów ze zdjęciami. Mamy, nawet takie czarno białe. Na małych obrazkach mieści się historia mojej rodziny. Swoiste drzewo genealogiczne. 

 

Z czułością przewracam kartki albumu. Z czułością dotykam twarzy tych, którzy odeszli na drugą stronę. Z czułością dotykam twarzyczek moich dzieci. Maleńkie istotki, które zmieniły mój świat. Dobrze, że mam te zdjęcia. Dzięki nim znów wracam do wspomnień, do przeszłości. Na naszych rodzinnych fotografiach są chwile ważne – chrzest, święta, pierwszy dzień w przedszkolu, w szkole. Są też scenki z życia. Po prostu z życia i życie, po prostu nasze życie zatrzymane w kadrze. Gdy idę na spacer zawsze zabieram ze sobą aparat. Chwila, piękna chwila minie, fotografia zostanie na zawsze.

 

Zbieram więc sobie to wszystko. Tak zwyczajnie, w niewymuszony sposób. Leniwie nawet. Tu coś dołożę, tam coś dokleję. Pęcznieją albumy, wieczko skrzynki wspomnień prawie się nie domyka. 

 

Dobrze, że są. A kiedyś tam, po latach, gdy będę już siwiuteńka jak gołąbek, wezmę moje wnuki na kolana i otworzę im. Otworzę im moje życie.

 

źródło zdjęcia: [Tutaj]

 

You Might Also Like

  • Facebook