Razem łatwiej i prościej

26 stycznia 2016

 

Jak wychować małe dziecko, by wyrosło na porządnego, znającego swoją wartość człowieka?

Czasy mamy jakieś takie – zwariowane.

Czasem czuję złość, frustrację i po prostu zmęczenie, gdy słyszę o tych wszystkich okropnościach, które dzieją się wszędzie.

Szkoła – stała się prawdziwą szkołą przetrwania. Programy przeładowane do granic możliwości. Ledwie jakiś temat zaczną omawiać , już skaczą na drugi. Jakby liczyła się ilość, a nie jakość. A jak dziecko nie pojęło o co chodzi – to na korepetycje. I po kłopocie. Tylko, że kłopot nie znika. Szkoła, nauczycie cedują go na rodziców. A biedny rodzic wysupła nawet ostatni grosz, by pomóc dziecku. Ale kłopotu w sensie statystycznym nie ma.

A zachowanie? Kiedyś nauczyciel był swojego rodzaju guru. Rodzic był świętością i skarbnicą mądrości, czułości, troski i uwagi. Dziś w pogoni za pieniędzmi nie mamy czasu by pogadać z naszymi dziećmi. Często szczytem zainteresowania jest rzucone znad laptopa pytanie:

,,Jak tam w szkole?”

Dobrze – odpowie dziecię i nawet łez ukrywać nie musi, bo przecież na nie nie patrzycie.

A w tej szkole dzieje się, oj dzieje. I niestety z moich obserwacji wynika, że z roku na rok jest coraz gorzej. Z roku na rok coraz młodsze dzieci szukają sposobu, by ,,panować” nad resztą klasy.

Dużo rozmawiam z córką i synem, by wytłumaczyć im jak bronić się przed agresją słowną i agresją fizyczną. A z rozmów, tych swobodnych, toczonych w czasie obiadu, czy na kanapie, wiele można się dowiedzieć. Dzieci się otwierają, bo widzą autentyczne zainteresowanie. Czują, że są słuchane, gdy patrzymy im w oczy, trzymamy za rękę, gdy głaszczemy po głowie. Czują, że żeby nie wiem co, to rodzic dopomoże. Bo problemy naszych dzieci, nam dorosłym, mogą wydawać się śmieszne. Dla nich urastają do rozmiarów góry lodowej, którą skruszyć muszą swoimi małymi rączkami. My – rodzice musimy delikatnie podpowiedzieć im jak to zrobić.

A gdy wszelkie sposoby zawiodą i problem nie zniknie, musimy podjąć bardziej radykalne środki. Porozmawiać z rodzicem dziecka, które zachowuje się, powiedzmy, ,,nie fajnie” w stosunku do naszego dziecka. Porozmawiać z wychowawcą klasy, który często jest zupełnie nieświadomy tego ,że któryś z jego wychowanków cierpi z powodu szykanowania, czy odrzucenia przez grupę.

Często, gdy dziecko przychodzi zapłakane ze szkoły i skarży się, że kolega uderzył go, mamy ochotę odpowiedzieć – to następnym razem oddaj mu. Tylko, czy to dobra metoda? Oko za oko, ząb za ząb? Cóż, w ten sposób tłuc się będą wszyscy i wszędzie. W szkole,  parku, na ulicy, w kolejce  sklepie.

Jak wytłumaczyć dziecku metodę obrony przed agresją? Jak wpoić mu zasadę, że zamiast zasłaniać się przed kolejnym ciosem ma głośno i stanowczo powiedzieć;

,,dość – już nigdy więcej mnie nie uderzysz. Już nigdy więcej nie sprawisz mi przykrości”

Nie uchronię moich dzieci przed złem tego świata, tak jak nie podam im na tacy wszystkich rozwiązań. Mogę tylko wspierać je uwagą, rozmową i miłością w rozwiązywaniu problemów.

Razem łatwiej i prościej.

You Might Also Like

  • Natalia Napierała

    Oj tak przerabialam to w przedszkolu.Od tego czasu dzieki rozmowa z synem postawil sie i stanowczo powiedzial nie.Tez nie jestem za tym by oddawal ale nie powiem korcilo mnie by mu kazac oddac 😛 Potem stal sie nawet bardziej odwazny co moze dziwnie brzmi.Szkola zmienia od najmlodszych lat.Boje sie co bedzie w starszych klasach gdy juz przedszkolaki tocza ze soba bojki.Ale nic na to nie poradzimy jak mowisz.Mozemy tylko rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac!Wspierac,kochac i byc obok gdy tylko dziecko nas poprosi o rade.

    • Natalia tak samo zareagowałam, kiedy Alan wrócił do domu z ogromnym siniakiem na kolanie.

      • Natalia Napierała

        hihihi jak to Matki 😉

  • Wiem o czym piszesz, rozmowa, uwaga nasza, bystre oko na dzieci – to już dużo! Muszą mieć świadomość, że w nas rodzicach mają wsparcie!

  • Świat się zmienia, całkiem inaczej wygląda teraźniejsze dzieciństwo i świat młodzieży niż to było za czasów kiedy byłam małą dziewczynką. Teraz jest bieg, pęd o lepsze.. ale co lepsze ? lepszy byt ? wyścig szczurów. Ale tez znieczulica społeczna na wielką skalę. Ostatnio zauważam, że łatwiej jest wychowywać dziecko w wieku przedszkolnym, które musimy nauczyć wszystkiego niż poradzić sobie z dzieckiem, które wkracza w próg dorosłości.

  • tez się zastanawiam jak wpoić to Edziowi, ostatnio po przyjściu z przedszkola często skarży się na jakiegoś chłopca :/

  • Faktycznie kiedyś nauczyciel był guru, a teraz niech spróbuje powiedzieć coś na ucznia- rodzice od razu go zjedzą, taka prawda. Nie uchronimy dzieci przed złem tego świata, ale możemy zrobić wszystko, aby czuły się dowartościowane, bo to na pewno im pomoże. Podoba mi się zdanie, że czasy mamy jakieś takie zwariowane. Nawet bardzo, a raczej aż za bardzo…

    • Zgadzam się, między rodzicem a nauczycielem musi być dobra komunikacja (muszą grać w jednej drużynie). Ostatnio do białej gorączki doprowadzają mnie mamusie gdzie dziecko dostaje 4+ a matka biegnie do nauczyciela – może 5 – 😀 😀 oceny dzieci

  • Lady Shepard

    aż się tego boję, jak Młody pójdzie do szkoły..choć póki co, to w żłobku radzi sobie „świetnie”, jak zaczynał swoją przygodę, był najmniejszy w grupie i na dodatek bezzębny..a każde dziecko się go bało..mam tylko nadzieję, że w szkole nie będę musiała być po żadnej stronie, ani po tej krzywdzonej, ani po krzywdzącej..

    • Twój synek ma wspaniałych rodziców, będziecie z nim nawet jeśli będziesz musiała stanąć po którejś stronie 🙂

  • My choć z agresją w szkole się spotkaliśmy to udało się to szybko i łatwo rozwiązać. Większym problemem okazuje się agresja słowna, wywyższanie się, wytykanie palcami, bezpodstawna krytyka. Dzieci bywają okrutne, a najgorsze jest to, że takie zachowania wynoszą z domu.

    • Bardzo okrutne, moje Julia miała stracie z dziewczynką z klasy która była o wszystko zazdrosna, wyzywała ją od kujonów, śmiała się kiedy przyszła w nowych butach, ale kiedy ją narysowała w sposób karygodny – zadzwoniłam do wychowawczyni która oczywiście nie zauważyła problemu.

  • Szczerze? Jestem przerażona tym co dzieje się w placówkach. Nauczyciele nie widzą? Czy nie chcą widzieć…rodzice mają ciężki orzech do zgryzienia w tym temacie. Wsparcie, rozmowa z dzieckiem jest bardzo ważna- zgadzam się!

  • Mojej Oli dokuczaja od dwóch lat chłopcy,to rodzice są winni jak wychowują swoje dzieci

  • Cieszymy się, że my wychowałyśmy się na wsi i szkoła mimo, że dość liczna to agresji jako takiej (o której teraz słyszymy) nie miała.

  • Nie wierzę, że nauczyciele nie wiedzą. Myślę, że wiele odpuszczają. Mam wrażenie, że takich prawdziwych pedagogów, co wychowują i inspirują, jest coraz mniej.

  • Moi rodzice też zawsze mnie wspierali, wysłuchiwali i byli, gdy najbardziej ich potrzebowałam. Właśnie takie zainteresowanie to najlepsze co możemy dziecku dać.

  • Grażyna Szubert

    Rozmowy, wspólne spędzanie czasu i wspieranie w każdej chwili,
    a czasy nadeszły straszne… Dobrze, że moja Gabi taka ułozona i rozsądna dziewczynka.

  • Otóż to – rozmowy, rozmowy i rozmowy 🙂 Mam to samo, ale ostatnio przeczytałam książkę, którą pokazałam na blogu – okazała się całkiem pomocna! Przeraża mnie to co się dzieje w naszych szkołach……

  • Straszne jest to, że jesteśmy bezsilni wobec takiej sytuacji. Rodzice, których dzieci są agresywne albo w to nie chcą uwierzyć albo nic sobie z tego nie robią, a nauczyciele oczywiście wymigują się od wszelkich kłopotów i trudniejszych sytuacji. Przerażające…

  • Dokładnie, dzieciom trzeba poświęcać uwagę i okazywać wsparcie, dzięki temu nawet jak dziecko nie przyjdzie do nas od razu, że coś jest nie tak, my sami obserwując je możemy to wyłapać… No i powinno wiedzieć, że zawsze może się do nas zwrócić z jakimś problemem, a nie ukrywać go – ale wszystko zależy od rodziców, czy poświęcają odpowiednio dużo uwagi dzieciom, czy je wspierają, czy z nimi rozmawiają, czy je słuchają…, czy mówią:”Ojejku, daj mi spokój, nie mam teraz czasu…”.

  • Kasiu, mądrze piszesz. A mnie przeraża ten etap szkolny. Ale cóż- każde dziecko musi przez to przejść. Dobrze by było, gdyby wszyscy rodzice służyli wsparciem… A nie tylko „chwilą uwagi”.

  • Możemy wspierać dziecko, ale niestety nie możemy towarzyszyć mu na każdym kroku.
    Moje dziecko także było bite, wyśmiewane przez dzieciaka, którego rodzice uważają, że ich dziecko to anioł. Niestety nie udało mi się dojść do porozumienia z tymi ludźmi, ale cieszę się , że nauczycielka w grupie mego dziecka podeszła do sprawy rozsądnie. Mam nadzieję że więcej nie trafię na takich ludzi którzy uparcie wierzą swoim dzieciom.

    Pozdrawiam

  • Dokladnie- oby zawsze razem, wtedy bedzie prosciej! 🙂

  • ON ONA I DZIECIAKI

    Aż się boję posyłać dzieci do szkoły, chyba faktycznie jest coraz gorzej.

  • Facebook