Suflet jabłkowy

27 października 2015

 

Widzieliście kiedyś kwitnący sad?

To widok, który zapiera dech w piersiach. To widok, który odbiera mowę najbardziej gadatliwym a zwraca zmysł wzroku tym, którzy piękna dawno nie wiedzieli. No, po prostu nie ma piękniejszego kwiatu na świecie, niż kwiat jabłoni. Cudo natury. Nie zrywamy ich do wazonów, bo każdy taki kwiat to zapowiedź owocu.

Kiedyś sady wyglądały inaczej. Owszem, drzewka rosły – tak jak dzisiaj w równych odstępach, w równych rzędach, ale inaczej były pielęgnowane. Dziś sadownictwo to mały przemysł. Drzewka odpowiednio przycinane, szczepione różne odmiany, system nawadniający, przydomowe chłodnie, tłocznie soków. Aż miło popatrzeć, jak te cudne jabłonie odwdzięczają się pięknymi owocami za troskę i pielęgnację.

I my możemy je zajadać do woli, bo jabłka to wciąż najtańsze owoce na naszym rynku. A odmian tyle, że każdy zaspokoi swoje gusta smakowe.

Twarde, soczyste, słodziutkie podajemy już maluszkom w postaci soczku, lub starte na tarce. Zawierają dużo witaminy C. Moje dzieci bardzo je lubią. By łatwiej je zjadały kroję jabłuszka w plasterki i pytam – ,,a może czipsika?”. I znikają kolejne plasterki.

Jabłka podkreślają walory smakowe wielu potraw mięsnych i sałatek warzywnych. Lubicie szarlotkę? A pieczone jabłuszka, strucle, tarty czy suflety? My tak. Oj tak.

I choć nie lubię gotować i spędzać przy garach zbyt wiele czasu to pieczenie ciast sprawia mi frajdę. To mogę robić.

Suflet jabłkowy.

Pycha, no po prostu pycha.

A że Was lubię to zdradzę Wam przepis.

No to notujcie.

  • cztery duże jabłka
  • 50 ml. wody
  • szczypta cynamonu
  • 1,5 łyżki cukru lub słodzika
  • białka z trzech jajek

Roboty też nie jest za wiele.

Jabłuszka obieram ze skórki, kroję w drobną kostkę, dodaję wodę i gotuję na wolnym ogniu pod przykryciem około 12 minut. Owoce muszą być zupełnie miękkie.

Dodaję cukier i cynamon. Mieszam dokładnie i zdejmuję z kuchenki. Odstawiam do ostudzenia. Gdy owoce się wystudzą oddzielam białka jajek od żółtek, dodaję szczyptę soli i ubijam je na sztywną pianę, którą łączę z wystudzonym musem jabłkowym. Powstałą masę przekładam do żaroodpornych kokilek i wstawiam na 18 minut do piekarnika nagrzanego do 220C.

Deser podajemy na ciepło. Jest smaczny, rozgrzewa i wygląda pięknie.

Robi się go bardzo szybko, nie ma wiele sprzątania i zmywania po zmaganiach kuchennych (a to lubię najbardziej).

Polecam. Pychotka 🙂

 

z2

z3

z1

z5

z6

z7

You Might Also Like

  • Facebook