Szczęście nie jest na zawołanie.

28 listopada 2017

 

Bardzo kocham moją rodzinę. Banał?

Może.

Ale też prawda najprawdziwsza. I choć czasem wszyscy wkurzają mnie tak, że najchętniej wysłałabym ich na Marsa bez biletu powrotnego, to są to tylko chwile. Jak słońce po burzy, tak i u mnie po chwilowych załamaniach przychodzi radość  z ich posiadania. Z tego, że jesteśmy rodziną.

 

W walce o moje dzieci jestem nieustępliwa jak buldog,  uparta jak osioł i odważna jak najodważniejszy wojownik. Chcę stworzyć im idealny, lub zbliżony do ideału dom. Tylko czym jest ideał?

 

Dla jednego to piękny budynek z nowoczesnym wnętrzem i ogrodem. Drogie ciuchy i szkoły prywatne. To wczasy za granicą i ogromne kieszonkowe.

 

Dla drugich to szczere rozmowy, czytanie bajek przez snem, wspólne lepienie pierogów czy pieczenie ciasta.

 

Różne rzeczy uszczęśliwiają ludzi i różne są modele rodzin. Wierzę  jednak, że każda z nas chce dla sowich dzieci jak najlepiej. Czasem w życiu popełniamy błędy. Ale jesteśmy tylko ludźmi.  Mamy więc prawo do tego, że czegoś nie zrobimy  na czas, że coś umknie naszej uwadze, że o czymś zapomnimy. Mamy prawo do złego humoru i do łez. Mamy prawo. W kieracie dni powszednich czasem tak trudno przywołać uśmiech na twarzy.  Szczęście nie jest na zawołanie.

 

Dlatego tak ważne jest dla naszego zdrowia psychicznego, byśmy miały swój maleńki, osobisty świat. My – mamy, mamy do tego prawo. Chwile, których nikt i nic nam nie odbierze, i nie zakłóci.

 

I nie martwcie się. Dzieciom w tym czasie nic się nie stanie. Kosmici ich nie porwą. Dzieciaki nie zanudzą się na śmierć. Nie zrobią sobie krzywdy. Uspokój się i spuść je na chwilę choć spod czujnego, matczynego wzroku. W tym czasie zrób coś dla siebie. Co? Cokolwiek. Pobuszuj w sieci po wirtualnych sklepach. Poczytaj książkę. Rozwiąż krzyżówkę. Pogimnastykuj się. Zrób coś dla siebie. Ja ostatnio zaczęłam szukać informacji gdzie się uczyć fotografii

 

Lubię robić zdjęcia. Tylko, że można sobie pstrykać fotki, ot tak, albo zrobić fotografię na miarę nagrody Fotografa Roku. Nie jest to proste. Ale doskonalenie się w tej dziedzinie przynosi mi tyle radości i satysfakcji, że na dalszy plan schodzą wyrzuty sumienia o zabór czasu, który mogłabym spędzić z dziećmi.

 

Te chwile mojej ,,nieobecności” oddaję mi później w dwójnasób. I robię to z największą radością. A dlaczego? Bo czuję się dowartościowana. Bo dobrze czuję się z myślą, że czegoś nowego się nauczyłam. Że czegoś dokonałam.

 

Robicie zdjęcia? Pochwalcie się 🙂

 

 

źródło zdjęcia: pixabay.com

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

You Might Also Like

  • Robię zdjęcia, dla siebie i w pracy 🙂 W weekend właśnie idę się doszkalać 🙂

  • Facebook