Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko

16 marca 2016

 

Macierzyństwo. Kurczę, wielkie słowo. Jak brzmi?

Dumnie, doniośle, poważnie. I jakoś tak – strasznie.

No tak, strasznie. Bo czy nie bałaś się ty i ty i ja? Pewnie, że się bałam.

Podali mi w ramiona małego człowieka, który darł się wniebogłosy i… radź sobie sama kobito.

A człowiek malutki chciał tylko jednego.

Tylko mnie kochaj – to wyczytałam w malutkich oczkach z uwagą mi się przyglądających.

I jakoś tak, zupełnie niepostrzeżenie ten mały człowiek zawładnął moim życiem bez reszty.

Jeśli gotowałam, to papki i kisielki. Jeśli prałam – to w proszku eco. Jeśli czytałam – to tylko poradniki dla mam. Jeśli odpoczywałam – to tylko chwilami.

Cały świat kręcił się wokół tej małej istotki. To jej potrzeby, jej pragnienia, jej oczekiwania były najważniejsze.

A ja? Gdzieś zniknęłam.

No, może nie zniknęłam tak całkiem, może zmieniłam się w ,,udomowioną” kobietę.

Stanęłam kiedyś przed lustrem i co ujrzałam?

Obca jakaś gapiła się na mnie bezczelnie. Włos w nieładzie, blada twarz, podkrążone oczy, zaciśnięte usta. Mało seksowne dresowe portasy, podkoszulek pomazany marchewką.

Kurczę, nie tak miało być. Nie tak to wyglądało w filmach. Ja tak nie chcę.

Postanowiłam zrobić coś z moim życiem. Dłużej tak się nie da. Owszem, dziecko to wielka odpowiedzialność, ale matka to też człowiek. Też musi żyć. Coś zobaczyć, coś przeżyć, coś czuć. Coś innego niż tylko przytłaczające poczucie odpowiedzialności.

Kilka razy udało mi się wyskoczyć z przyjaciółką do klubu. Fajnie się czułam. Odmłodniałam – jakbym cofnęła czas. Tańczyłam, muzyka dudniła w uszach. Było głośno, zabawnie, fajowo.

A następnego dnia wielką frajdę sprawiało mi budowanie zamku z klocków.

Moje dziecko ciągle uczyło się czegoś nowego. A ja? Dlaczego ja miałam się cofać. Wzięłam sprawy w swoje ręce i stworzyłam sobie moją prywatną przestrzeń. Założyłam bloga, nauczyłam się obsługi aparatu, poznałam wiele programów komputerowych. Też się uczę. Mam do tego prawo mimo bycia mamą.

Mam prawo do posiadania własnych znajomych, a nie tylko kolegów mojego dziecka. Mam prawo do swoich własnych zainteresowań – a nie tylko do życia w cieniu fascynacji mojego dziecka. Mam prawo do własnych radości, do własnych smutków, do własnych planów.

I to prawo musimy narzucić i egzekwować je z absolutną bezwzględnością.

Nie wolno nam zapominać o sobie, o swoich potrzebach i marzeniach. To daje poczucie spełnienia i szczęścia.

A przecież nie odkryję nic nowego gdy powiem, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko i dom, w którym żyją.

Bo mama – to przecież wciąż kobieta. Kobieta, która chce czuć się piękna, dowartościowana, dumna z siebie. To przekłada  się na relacje z dziećmi.

Mama – musi żyć własnym życie.

Mama- musi mieć swoją przestrzeń.

Mama – musi mieć swój własny czas.

Wtedy macierzyństwo nabierze wymiaru dumnego i radosnego posłannictwa, a nie obowiązku.

You Might Also Like

  • Zgadza się! zbyt często zapominamy o sobie. A my też jesteśmy ważne 🙂

  • Pewnie, że tak:) Mama też człowiek:)

  • Mama musi być sobą, bo jak dzieci nam wyfruną z gniazdek to nic nam już nie zostanie 🙂 A w tych małych istotach utrwalimy tylko obraz umęczonej i zaniedbanej kobiety, tak być nie może 🙂

  • tylko mnie kochaj – jak to pięknie brzmi …

  • AMEN!!!! Nam tez coś od życia się nalezy 🙂 I tak jak napisałaś mama szczęśliwa to i dziecko radośniejsze 😉 Co dziecku z takiej wiecznie nachmurzonej i zmęczonej mamy? 🙂

  • Swięte słowa! Bycie matką to dla mnie fundamentalna sprawa, ale nie chcę zapominać o tym, że jestem rówież kobietą. W końcu życie mam jedno i staram się „wyciągać z niego najpiękniejsze kwiaty” (to powiedział Petroniusz bodajże, a nie ja).

  • Spełniaj się Kasiu,w końcu my matki też mamy swoje potrzeby ♥

  • Bardzo mi się spodobało jedno, proste stwierdzenie: „Moje dziecko ciągle uczyło się czegoś nowego. A ja? Dlaczego ja miałam się cofać.” No właśnie. Uczmy się codziennie czegoś nowego, a będziemy szczęśliwi 🙂 Pozdrawiam.

  • Nigdy nie warto zapominać o sobie… trzeba być troszeczkę egoistą z zachowaniem umiaru i zdrowego rozsądku 🙂

  • Dlatego ja dzisiaj najpierw pazury, potem babskie wyjście. Bez tańców do rana, bo to środek tygodnia, ale sabat jest 🙂

  • szczera prawda 😀👍

  • Czasami trudno znaleźć złoty środek w tej kwestii.

  • Narzucam i egzekwuję 😀

  • Dokładnie, mama to też kobieta, a nie męczennica, która wraz z narodzinami dziecka ma porzucić wszystkie dobra i przyjemności życia i poświęcić się opiece nad dziećmi, bo w pewnym momencie z kobiety staniemy się własnym cieniem, wspomnieniem osoby którą kiedyś byłyśmy, zombie – mamami. Ja zwłaszcza teraz, kiedy mam swoją dwójkę, dbam o realizację własnych celów, o swój wygląd, o swoje „5 minut tylko dla siebie”, o to żeby być z siebie dumną i nie oglądać się z zazdrością na innych i zastanawiać się, co się ze mną stało, też przecież miałam kiedyś marzenia…. nie, jestem mama i jestem kobietą, która ma swoje własne potrzeby i zachcianki 🙂

  • !!! Nic dodać, nic ująć.Ja sobie tez niedawno uświadomiłam, że chyba trochę o sobie zapomniałam w tym wszystkim…

  • Święta prawda! Był moment, że zatrzymałam się w swoim osobistym rozwoju. Na szczęście pojawił się znak, że czas to zakończyć i ruszyłam do przodu:)

  • Nic dodać nic ująć. Kobieta, matka to nie męczennica ma prawo do własnego rozwoju choć należy pamiętać,że nie może zapominać też o rodzinie.Jednak rodzina nie może przesłaniać nam samych siebie, bo życie biegnie szybko i jeśli nie mamy własnego hobby, pracy czegokolwiek zaczynamy życ życiem naszych mężów czy dzieci nie swoim. To moze być ślepa ulica bo dzieci kiedyś z domu wyjdą a kobieta zostanie sama z pustką.

  • Świetnie ujęty temat 🙂 Bycie mamą to nie koniec świata a wręcz przeciwnie 🙂

  • Maluch w domu

    Masz rację, mamy często zapominają o swoim „prywatnym” życiu, skupiając całą uwagę na dziecku. Niejednokrotnie zauważyłam, że dzieci „ograniczają” życie towarzyskie, a przecież nie trzeba z niego rezygnować zupełnie

  • Trzeba mieć chociaż krótką chwilę dla siebie, żeby złapać oddech i wyciszyć się. Ja też założyłam bloga, żeby mieć coś swojego, robić coś dla siebie, chodzę jeszcze na kurs angielskiego i kurs fotograficzny. Niekiedy jest ciężko pogodzić wszystko, ale przynajmniej nie siedzę tylko w domu narzekając, że nie mam innego życia poza macierzyństwem.

  • Mama musi mieć swój mały świat, niewielki chociaż odrębny, bo inaczej zwariuje. Zatracanie się w pełni wcale nie jest dobre.

  • Wiesz, ja też założyłam bloga, by zrobić coś tylko dla siebie, by przestać stać w miejscu, by się rozwijać. A dzieci tylko na tym skorzystały 😉

  • Trzeba być rozsądną egoistką nie ma opcji. Nie istniejemy dla dzieci, tylko z dziećmi. Nie dla męża czy partnera, tylko z nim. Ta sama droga, ten sam cel rodzinny, ale z własnym ja. Fajnie, że przypominasz o tym szcześciu :D.

  • Facebook