To normalne, że czasami masz dość swojego dziecka.

11 czerwca 2017

 

Są takie dni w tygodniu, gdy nic mi nie wychodzi.

 

Są takie dni w tygodniu, gdy świat ostrzy na mnie pazury i łypie okiem Bazyliszka.

Są takie dni w tygodniu, że nawet Ci, których kocham nad życie, przestają być plastrem dla ran i balsamem dla duszy.

Jesteś mamą, jesteś żoną. Tak, jestem. Ale jestem też człowiekiem. Tylko i aż człowiekiem.

Kto powiedział, że cały czas mam być na każde zawołanie?

Kto powiedział, że cały  czas mam być miła, grzeczna, ułożona i uśmiechnięta?

Czasem i mi ulewa się, gdy muszę łagodzić spory i sprzeczki.

Czasem czuję się po ludzku zmęczona obowiązkami.

Upiecz, ugotuj, podaj, pozmywaj, posprzątaj, pomóż.

Same cudowności, nie?

A gdyby tak raz na jakiś czas, na choćby jeden dzień wysłać tę całą ferajnę w Kosmos?  Na jeden dzień. Niech tam poskaczą sobie po Księżycu. Niech pokrzyczą na Marsie. Niech pogodzą się na Wenus. Niech nawet urwą dyszel Wielkiego Woza a Małą Niedźwiedzicę pociągną za ogon. A niech się wyszaleją!

Ja w tym czasie będę miała jeden, jeden dzień tylko dla siebie. Nic nie będę musiała. Nic nie obudzi moich wyrzutów sumienia.

Obiad? Jaki obiad. Kupię jakiegoś gotowca i już. Pranie? Jakie pranie! Dzisiaj pralka ma wolne.

Kurz, który zbierze się w ciągu jednego dnia jest do przeżycia. A może nawet leczy? Muszę to zbadać naukowo! 😀

Ja w tym czasie zupełnie na luzaku i w pełnej ciszy umilonej świergotem ptaków poczytam książkę, leżąc na leżaczku. Poopalam się. Zrobię sobie pazurki. Nałożę maseczkę nie wywołując salw śmiechu.

Czyż to nie piękne- przez cały dzień nie usłyszeć ani przez chwilę marudzenia, narzekania, płaczu, grymasów? Piękne, a jak!

Kocham całą moją trójkę. Kocham nad życie, ale czasem czuję się po prostu zmęczona. Czasem muszę uciec. Zaszyć się gdzieś i chwilę pobyć sama ze sobą. Zebrać myśli. Naładować akumulatory.

Każdy tak ma. Nie wstydźmy się tego, że czasem budzi się w nas egocentryk. To nic złego. To taka forma samoobrony.

Wszyscy doskonale wiemy, że dzieci jak aniołki wyglądają tylko wtedy, gdy śpią. Ale gdy tylko otworzą te swoje zaspane oczki, od razu załącza im się zielone światło na trasę – liczę się tylko ja. Od razu i natychmiast żądają picia,  jedzenia, zabawy, masowania, głaskania itd. A my – matki biegamy jak oszalałe by sprostać tym wymaganiom.

Naszym dzieciom zza loczków wystają różki? Pokażmy, że my też mamy pazurki.  Uczmy je samodzielności, nawet za cenę buntowniczych łez. Nie musimy zawsze im pomagać czy popychać do przodu. Czasem rozsądna krytyka więcej zdziała, niż godziny tłumaczeń.

Kochajmy mądrze.

Kochajmy za nic i za coś.

Kochajmy bez granic ustalając granice.

Kochajmy siebie. Bo matka – to też człowiek. Człowiek nie ideał.

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

You Might Also Like

  • Zdecydowanie raz na jakis czas potrzebuje takiego dnia 😉 Inaczej byśmy zwiariowały i nic dobrego dla rodziny by z tego nie było 🙂

  • A my w ubiegły weekend pierwszy raz wyjechaliśmy bez dziecka i normalnie nie wiedzieliśmy, co mamy ze sobą zrobić 😉

  • Anna Bal

    mam ;( nic nie robię, tylko daję jeśc, następnie chće wytrzeć buzię a ona wrzeszczy jakby ją ktoś ze skóry obdzierał ;( zastanawiam się czy to moja wina, czy z nią wszystko jest ok, bo ja tego nie zniose dłużej

  • Facebook