Woda

7 lipca 2015

Za nami bardzo, bardzo upalny weekend.

Cudowne słońce, bezchmurne niebo. Nasze podwórko okazało się patelnią, a mały basen namiastką ochłody. Skrzyknęliśmy się więc w kilka osób i całą paczką pognaliśmy nad większą wodę – nad Zalew Zegrzyński.

Dzieciaki szczęśliwe, uradowane, rozradowane. My też. Wycieczka, wyjazd, pakowanie, wczesne budzenie (trzeba było rano wyjechać, żeby zdobyć dobre miejsce) – to zawsze jakaś odmiana w naszym życiu.

Alan i Lenka nie byli jeszcze nad morzem, więc dla nich to było morze (brzegu drugiego nie widać – to morze). Bezmiar wody, piasek, parasole. Nawet fale były. Fajnie.

Dzieciaki szalały. Woda to ich żywioł. One miały przednią zabawę a ja myślałam, że oczopląsu dostanę. Boję się  wody, czuję ogromny respekt, nigdy nie pomyślę nawet o jakimś psikusie. Woda, to woda. Nigdy nie namawiałam nikogo do wejścia do wody, nie chlapałam jeśli ktoś sobie nie życzył, nie zanurzałam na siłę – ot tak, dla żartu. Dla mnie to głupota. Jeśli ktoś ma ochotę zanurzyć tylko stopy – to jego sprawa i nikomu nic do tego!

Jak często ludzie lekceważą potęgę natury i jakże często nie zastanawiają się jak kruchymi jesteśmy istotami we wszechświecie. Wystarczy chwila, moment, ułamek sekundy i… tragedia. Dopiero z kimś rozmawiasz, droczysz się, może kłócisz, a za chwilę tego kogoś nie ma, lub milczy w szpitalnej sali zawieszony między życiem a śmiercią.

Lato dopiero się zaczęło. Wiele jeszcze przed nami wodnych szaleństw, wypraw, radości.

Oglądamy zdjęcia, które zrobiłam. Będą dla nas jak balsam dla duszy w chłodne zimowe wieczory.

I tylko statystyki psują mi radość z wyjazdu. W ciągu minionego weekendu utonęły 42 osoby! Szok. A ile walczy o życie jak Czarek?

Ps. Walcz chłopie!!! Silny jesteś i jeszcze tyle masz do zrobienia, tyle do naprawienia i tyle do przeżycia! Wszyscy jesteśmy z Tobą. A wiesz, w rodzinie siła i moc !!!

 

3

 

2

 

4

 

5

 

6

 

7

8

 

9

 

10

 

12

 

14

You Might Also Like

  • Facebook