Wszystkie dzieci nasze są…

26 maja 2015

Wszystkie dzieci nasze są… śpiewała Majka Jeżowska.

No, to zależy w jakim kontekście. Moje, są tylko moje. To ja o nie dbam, troszczę się o nie jak o najcenniejszy skarb. Chucham i dmucham jak na pisklaczka bezbronnego. Uczę je chodzić, mówić, kochać, rozumieć świat i innych ludzi. Uczę tolerancji, mądrości, asertywności. Uczę je życia. Uczę je ufności ale i ograniczonego zaufania. Uczę je dokonywania mądrych wyborów. A, że dzieci charaktery mają różne, więc i ta nauka przebiega czasem w sposób nieprzewidywalny.

No, ale po kolei.

Dzieci mam trójkę, a każde inne. Jak to się stało? Może żebym nie popadła w rutynę i zanadto się nie nudziła? Pewnie tak.

Julcia jest… no powiedzmy spokojną, ale stanowczą, otwartą na świat i ludzi, ale i nieufną wobec obcych dziewczynką. Trzeba dużo czasu, żeby nabrała do obcych zaufania. Gdy była mała trzymała mnie ciągle za rękę. Czuła się wtedy bezpieczna. Teraz jest już prawie nastolatką (kurczę, jak ten czas leci). Życie nauczyło ją, że musimy poznawać nowych ludzi (nauczycieli choćby) i dawać im kredyt zaufania. Wie, że są sytuacje, gdy sama musi zadbać o swoje bezpieczeństwo. Widzę, że nauka nie poszła w las i czasem, jako że jest najstarsza z trójki rodzeństwa, uczy maluchy wielu zachowań. Może nie tak naukowo – lekcyjnie, ale życiowo.

Alan – to synek mamuni. Zawsze tak było. Najbezpieczniej i najbardziej komfortowo czuje się w otoczeniu bliskich, znajomych osób. Staram się to trochę zmienić. Spacer z ciocią, zabawa z kolegami spotkanymi u babci. Staram się, by dał sobie trochę więcej przestrzeni życiowej. Od września pójdzie do szkoły. Myślę, że spotka tam wielu ciekawych rówieśników, których polubi i którzy polubią jego. Że nabierze pewności, iż jest bezpieczny i spokojny.

A Lenka? O, to cyganicha mała. Dla niej nie ma granic w poznawaniu świata. Swój czy obcy, to nie ma żadnego znaczenia. Jeśli ma ochotę na zabawę, to się po prostu bawi. Nie straszny jej wielki labrador, ani mały króliczek. Pająk czy mysz. To wszystko stworzonka. Ufa bezgranicznie.

Czasem gdy patrzę na nią jestem bliska obłędu.

Pamiętacie taki spot reklamowy? Podchodzi pan z pieskiem do dziecka bawiącego się na placu zabaw. Dziecko zachwycone – pieskiem oczywiście. Dalej zachwycone pieskiem, podaje rękę panu i odchodzą.

Lence pewnie i brak pieska by nie przeszkadzał. Jak mam jej tłumaczyć zawiłość życia? Na tym etapie nie bardzo mogę. Na tym etapie życia mogę jej tylko strzec. Gdy idziemy na plac zabaw nie czytam gazety tylko jak wyćwiczony snajper strzelam na prawo i lewo oczami wypatrując ewentualnych zagrożeń. Gotowa w każdej sekundzie ruszyć na ratunek. To trochę męczy, ale Lenka rośnie i myślę, że w mądry sposób przekażę jej pewną naukę. Że ludzi trzeba kochać, że trzeba mieć w sobie dużo empatii, ale i tego, że czasem trzeba się strzec  przed ludźmi i nie wszystkim ufać. To bardzo trudne zadanie dla rodzica. Trzeba zrobić to delikatnie i mądrze, bo granica między ufnością a lękiem jest bardzo cieniutka i zerwana w sposób niemądry może zmienić się w fobię.

Jak to jest w Waszym przypadku? Czy Wasze dzieci pójdą na spacer z obcą osobą? Piszcie. Doświadczenia innych są skarbnicą wiedzy.

Podzielcie się nią.

 

z16

 

z1

 

z2

 

z3

 

z5

 

z6

 

z8

 

z9

 

z10

 

z11

 

z12

 

z13

 

z15

You Might Also Like

  • Kochana, cudna ta różnorodność. My jesteśmy na etapie lęku separacyjnego, więc płacz jest nawet w ramionach taty, ale jestem ciekawa jak to będzie dalej. czy Jaśmin odziedziczy po Tacie otwartość, czy po mnie nieufność wobec innych, czy może znajdzie złoty środek ;).

    • Kasia

      Masz rację cudna 🙂 taki lęk jak Twoja Jaśmianka miała moja Julka przeszło 🙂

  • Faktycznie, u Ciebie każdy „egzemplarz” inny. Taka nadmierna odwaga rzeczywiście może być niepokojąca dla matki, wiem o co chodzi. A mój syn? Ma dopiero 16-miesięcy, jeszcze nie jest na etapie wstydzenia się, ale już wie kto jest obcy, a kto bliski. Na razie jest bardzo odważny, idzie bardzo szybko do obcych, zaczepia itd.

    • Kasia

      Właśnie o tą odwagę mi chodzi, ona jest niepokojąca. Najgorsze jest to Lenka niczego i nikogo się nie boi.

  • Powiem szczerze, że dałaś mi do myślenia bo niby uczymy dzieciaki, że nie wolno iść z obcymi i niby wręcz kurczowo trzymają się nas (młody to nawet w domu sprawdza czy jestem jak np. bawią się długo u siebie, a ja coś robię w kuchni),ale szczerze mówiąc nie dałabym głowy, że zagadani odpowiednio nie wzięliby kogoś obcego za rękę.

    P.S śliczne zdjęcia, a Lenka jest wręcz kopią taty.

    • Kasia

      Mi dała dużo do myślenia sytuacja z niedzieli, kiedy to Lenka poszła sobie (dla niej) z obcą osobą.
      P.S dziękuje Kochana, dla mnie to też kopia taty 🙂

  • Uczę moje dzieci by nie brały słodyczy od obcych, by nie podawali ręki czy odchodzili z kimś obcym, jednak wiadomo strach jest zawsze, pisałam kiedyś o tym i u siebie na blogu.

    • Kasia

      Julia ja też tego uczę, tylko starsze dzieciaki kiedy były w wieku Lenki to wszystko można powiedzieć, że rozumiały. Lenka nie ma żadnych zahamowań.

  • Z obcą raczej nie pójdzie, ale mimo wszystko jest otwarty na poznawanie innych osób. Poza domem chętnie uśmiecha się do obcych, ale w pobliżu musi być jednak mama lub tata, wtedy czuje się bezpiecznie.

  • Natalia

    Moj starszy Adrianek ma 5 lat :)Od poczatku bardzo wstydliwy byl ale siedzial spokojnie u lekarza i w gosciach.Chyba wstydzil sie nawet poruszyc.Z obcymi za nic by nie poszedl ale uwielbia zabawe z dziecmi,z wujkami i ciotkami.Moze sie na okraglo wyglupiac,calowac,sciskac i gilgac 🙂 Rafalek ma 27 m-cy jest jeszcze bardziej skryty.Na razie nie garnie sie do mowienia.Wstydzi sie nawet co kolwiek powtorzyc!Najlepiej czuje sie we wlasnym towarzytswie.dzieci chyba go przerazaja ale bardziej to,ze cos chca od niego.Nie lubi calusow ale wyglupiac sie i sciskac bardzo:)Nie wiem …moze maja to po mnie i mezu bo podobno wstydliwosc to cecha wrodzona.Ja do niedawna byla cicha myszka :)Fajny wpis Kochana i masz wspaniale dzieciaczki.Mimo,ze rozne to jest wlasnie w dzieciach najwspanialsze!!! :):):)

    • Kasia

      Dziękuję Natalio :* podobno wstydliwość to cecha wrodzona też tak słyszałam, ale Ty i cicha ?

  • Ja Laurze tłumaczę i im jest starsza to zrobiła się mniej ufna, niż wcześniej. Co mnie cieszy, bo kiedyś to podobnie jak u Ciebie z Lenką- lgnęła do wszystkich…

    • Kasia

      Mam nadzieję, że to się zmieni

  • Niby dziecko, niby nasze, z wyglądu takie podobne, a jednak.. a jednak w każdym drzemie taka odmienność. I u moich dwóch szkrabów mimo podobieństwa zewnętrznego widze w charakterach całkowita inność, ale jak to będzie dalej… życie pokaże

  • Moja córcia to muszę przyznać że to przytulasek mamy i taty 🙂
    Kontakt z rówieśnikami jest bezproblemowy, natomiast do starszych dzieci podchodzi z dużym dystansem.
    Każde dziecko jest inne widoczne jest to bardzo na przykładzie Twoich cudownych skarbów.
    Kochana Twoje przepiękne fotki pozwalają mi na oderwanie choć na moment od rzeczywistości która mnie otacza, proszę o więcej … 🙂
    buziaczki

    • Kasia

      Obiecuję Kochana jeśli tylko sprawiają Ci radość. Uściski dla Ciebie

  • Przerażające i piękne zarazem jest to jak ufne są dzieci. Franuś na razie jest nie ufny do obcych, za to uparty i gdy go coś zaciekawi to idzie do tego i nie patrzy na nic. Chwila nieuwagi, a on już w drugą stronę drepcze ;).
    W kwestii nauki dzieci, żeby nie szły z obcymi, mój mąż wymiata ;). Gdy był mały, mama tłumaczyła mu przez dłuższą chwilę, że nie wolno iść nigdzie z obcą osobą, choćby nie wiem co mówiła i obiecywała. Skończyła wykład i pyta:
    – Kochanie co zrobisz gdy przyjdzie obca Pani i powie Ci, że zaprowadzi Cię do mnie?
    – Pójdę z nią do Ciebie.
    🙂

    • Kasia

      Rozbawiłaś mnie Madziu 🙂

  • To zależy od nastroju Antka. Raz nie patrzy z kim idzie, daje rękę i sru. A innego razu, gdy ktoś wyciąga dłoń odwraca się i wtula we mnie 🙂

  • Możemy tylko napisać, że my nigdy nie dałybyśmy się zabrać komuś obcemu. Byłyśmy i nadal chyba jesteśmy bardzo nieufne dla nowych osób. Co do dzieciaczków to tak szczerze to Lenka ma coś w oczkach…. takiego słodkiego diabełka xD

    • Kasia

      Te oczki nie kłamią 🙂

  • Moje same w ogródku nie zostaną, ale w parku to zaczepiają wszystkich przechodniów i bez problemu by z nimi poszły 🙁

    • Kasia

      Głupio to zabrzmi, ale cieszę sie ze nie jestem sama.

  • calareszta.pl

    Szczerze powiem, że nie wiem! Moje dzieci mają 4 lata i jestem przerażona, bo o ile często poruszam z nimi kwestie intymne (mam fobie na punkcie molestowania), tak tylko kilka razy poruszałam temat obcych. A to dlatego, że zawsze jesteśmy razem. Wiem, że to nie wytłumaczenie, więc mam zamiar zacząć pilniej przykładać się do tematu.

    • Kasia

      Kochana Ty się nie przejmuj, u mnie tez ten temat był jakoś zdala od nas, ale to ze względu ze Julia i Alan nie mieli takich pomysłów.

      • calareszta.pl

        To video z tym pieskiem mnie strasznie przeraziło. Jak idę z dziećmi do parku to przecież stale jest tak że na ułamek sekundy znikają mi z oczu. Na tym filmie zobaczyłam, że to wystarczy!

  • Cytując klasyka – najważniejsze, by pięknie się różnić:) Boskie masz dzieciaki, każde inne i każde cudowne! To musi byś świetne uczucie, widzieć jak kształtują się ich osobowości, jak każda z nich idzie w inną stronę. Niesamowite jednak jak geny potrafią się poplątać:)

    • Kasia

      Oj tak geny się poplątały świetnie, za chwilkę siwa będę cała

  • Nasza córeczka ma rok wiec jesteśmy dopiero na początku drogi oswajania ze światem i uwrazliwania na określone sprawy. Póki co Hela jest bardzo otwarta na innych, nie boi się obcych, ale jest jeszcze malutka. Jak narazie pokazuję jej ze świat jest fajny i bezpieczny ale powoli muszę tez uczyć jej ostrożności. Mam nadzieje ze sobie poradzę w tej trudnej roli.

  • Edyta

    Moja Alicja ma 13 msc i jest taka jak Twoja Lenka. Nie boi sie niczego, obcych ludzi czy zwierzat w tym wielkich psow 🙂

  • Beata

    tak Nikola to panna , wie co i jak , trąbię , rozmawiam , ale kiedyś to tak , rekę wyciągała i tyle , szła z każdym oj nagadałam sie ;0 ale są efekty … a Iwo mały i ufny ( podobnie jak starsza ) rękę daje i idzie … no ale jeszcze nie zrozumie – niby mówię co wolno i jak bo czym skorupka za młodu nasiąknie … no ale długa droga przed nami … ;0

  • Mój synek jest bardzo ufny, ale jeszcze jest za malutki na tłumaczenie. Poszedłby z każdym, niestety. Dla niego nie ma różnicy między uroczą dziewczynką, a panem spod monopolowego… Niestety. Zobaczymy, co będzie jak trochę podrośnie 🙂 Ciężko jest mi wyobrazić sobie, że go gdziekolwiek samego puszczę 🙂

  • 🙂 Każde dziecko inne. Nie ma czasu na nudę 😉 Masz rację, chociaż u nas jeszcze za wcześnie mówić o tym, żeby moja Pola poszła z kimś za rękę (bo dopiero uczy się chodzić), to uważam na nią bardzo, bardzo i pewnie mi to nie przejdzie. Mam nadzieję tylko, że będę to robiła w granicach rozsądku. Pozdrawiam

  • Nie ma takiej opcji 🙂

  • Facebook