Wyjście w tłum i nosidełko

20 października 2014

Codzienność z dzieckiem takim jak Lenka to nie jest bułka z masłem. O nie ! Gdybym miała określić ją krótko – powiedziałabym – żywe srebro.

Wszędzie jej pełno, szybsza od wiatru, zawsze ma swój cel, do którego dążyć będzie uparcie, brnąć nawet pod prąd.

Ale do takiej Lenki i do takiej codzienności można się przyzwyczaić.

Problemik stanowią tzw. wyjścia w tłum. Pełno ludzi, dużych ludzi, ludzi większych od Lenki i nasz kurdupelek, który za rączkę chodzić nie lubi zaczyna być problemem.

Mieliśmy zaproszenia na imprezę z okazji 40-tych urodzin Kinder Niespodzianki. Julcia i Alan – zachwyceni, radośnie popiskiwali i snuli plany jak to będzie, co tam będzie, jakie atrakcje ich czekają. Nie mieliśmy sumienia psuć im tej radości choć zachodziliśmy w głowę jak ogarnąć naszą trójkę z Lenką na czele.

Do Warszawy postanowiliśmy pojechać SKM-ką. Dzieci będą miały więcej luzu niż w autobusie. No ale jak tu wybrać się bez wózka? Nosić Lenę na rękach. Nie da się, będzie zwiewała.

Nasze rozterki znikły gdy z pomocą przeszedł nam smyk.com i superanckie nosidełko.

Zawsze myślałam, że nosidełko są dla maluszków a nie dla dwuletniej panieneczki. I tu się myliłam.

Dostaliśmy nosidło przeznaczone dla dzieci od narodzin do nawet 3 lat. Można w nim nosić dzieci ważące 15 kg. i mierzące 1 metr.

Próba generalna powidła się znakomicie. Pasy proste w obsłudze, solidne mocowania i po chwili Lenka usadowiła się wygodnie w siedzisku. Trochę była zdziwiona i zdezorientowana, lecz za chwilę bardzo zadowolona.

No, wreszcie widzę świat z pozycji dużego człowieka !

Tak więc na urodzinach ponadczasowego jajeczka bawiliśmy się fajnie. Ja czułam się znakomicie wiedząc, że mam Lenkę przy sobie, że nie musieliśmy gonić za nią i przegapić co fajniejsze atrakcje. Bardziej mogliśmy skupić się na Julci i Alanie. A gdy nasze sreberko poczuło się znudzone i znużone, położyło główkę na moim ramieniu i zasnęło.

Jeśli wybieracie się w miejsca gdzie wózek jest przeszkodą zabierajcie nosidełko. Sprawdza się w stu procentach.

Nosidełko jest dostępne w sklepie smyk.com [TU]

1

2

3

4

5

6

7

9

10

12

You Might Also Like

  • ja nigdy nie lubiłam używać,za ciężko mi było 🙂

    • admin

      Przy Julce i Alanie nie było mi potrzebne, przy Lence strzał w dziesiątkę 🙂

  • Świetne to nosidełko. Polka we wózku już nie chce, najchętniej po nóżkach, ale po chwili i tak chce na ręce. Więc takie nosidełko by nam się przydało. Z drugiej strony mój kręgosłup by chyba tego nie wytrzymał.

    • admin

      Lenka we wózku siedzi spokojnie jak wózek jedzie, gdy wózek się zatrzymuje ona jest na równych nogach 🙂 Ciężar ciała w nosidle rozkłada się na całe plecy.

  • Mieliśmy też to nosidełko. Jest super.
    Jest fajnie zrobione – ciężar dziecka tak się rozkłada że plecy wcale nie bolą.
    Tylko ja częściej nosiłam synów odwrotnie włożonych bo mieli wieksze pole widzenia 🙂

    • admin

      Jest świetne. Fajnie nosi się na boku, ale tu już musi mąż 🙂

  • My też używamy nosidło odkąd Laura zobaczyła, że noszę Lilę w chuście to sama zapragnęła być noszona 🙂 Super wyglądasz!

    • admin

      Dziękuję Kochana :*

  • Poziomka

    Lubię czytać Pani teksty, ale z tym kompletnie się nie zgadzam. Rozumiem że wynika to zwyczajnie z niewiedzy w temacie noszenia. Nie ma czegoś takiego jak nosidło dla niemowlaka. Dziecko może być noszone w nosidle ergonomicznym (które zapewni pozycje żabki, fizjologiczną i zdrową dla kręgosłupa) tylko i wyłącznie wtedy gdy samodzielnie siedzi. Nie wcześniej. Pani córeczka wisi w tym nosidle, stąd potocznie nazywa się je wisiadłem. Sama kilka lat temu popełniłam ten sam błąd przy wyborze nosidła. A za tę cenę można poszukać jakiejś pięknej tuli albo tańszych nosideł mei-tai lub chust. Pozdrawiam serdecznie.

    • Poziomka

      Nie dokończyła myśli 😉 Nie ma czegoś takiego jak nosidło od narodzin.

  • No i super opcja,szkoda,że wcześniej nie znaliśmy takiego wyjścia bo Alan tak samo żywe sreberko 😉

  • Zastanawiam się właśnie nad takim,dla drugiego szkraba 🙂

  • Moje dzieci za żadne skarby w nosidle siedzieć nie chciały. Mieliśmy trzy różne i żaden nie okazał się trafny. Ostatnio oddałam kuzynce, której synek wręcz uwielbia być noszony. Także zazdroszczę, bo moje to też żywe srebra, a Łucja to już w ogóle.
    Buziaki dla Was, wyglądacie świetnie :-*

  • Facebook