Wypadki chodzą po ludziach

22 sierpnia 2017

 

Wielkimi krokami zbliża się nowy rok szkolny.

Ile z tym wydarzeniem kłopotów i wydatków jest związanych nie muszę nikomu tłumaczyć. Wie to każdy, kto ma dzieci w wieku szkolnym.

A jak ma się dziecko, które będzie uczniem pierwszej klasy dochodzi jeszcze problem dostarczenia i odbioru go do, i ze szkoły.

Dopóki aura jest nam łaskawa lubimy jeździć na rowerach. Jest to taki nasz poranny rozruch i czas na dotlenienie szarych komórek.

Droga do szkoły jest niby prosta, niby krótka, a ile na niej niebezpieczeństw.

Jak wybierzemy trasę ,,na skróty”, czyli przez mały lasek, to istnieje spora szansa na bezpośrednie spotkanie dzików. Jak wybierzemy trasę dłuższą, musimy jechać po ulicy. Ścieżka rowerowa jest tylko na małym jej odcinku i jak zaczyna się nie wiadomo gdzie, tak i kończy się zupełnie nieoczekiwanie. Jazda po chodniku jest niemożliwa z powodu duże ilości pieszych.

Jak pogoda ładna dajemy radę. Gorzej jak jest po deszczu. Nasze otwockie ulice pełne są kałuż. Samochody ochlapują bez umiaru. Czasem zastanawiam się, czy kierujący autami jeżdżą na rowerach? Chyba nie, bo wtedy mieliby więcej wyobraźni. A tak to wyprzedzając nas zachowują niemal kilkucentymetrowy odstęp. Podmuch pędzącego z niedozwoloną prędkością auta, chwieje rowerem i czasem naprawdę trudno zachować równowagę. O wypadek nie trudno. Oczy trzeba mieć rozbiegane na wszystkie strony.

A jak dochodzi do kolizji to kierujący autem zawsze stara się zwalić winę na rowerzystę. Bo nie wystawił ręki, że wykonał gwałtowny manewr, że nie miał świateł. Okropnie dużo kłopotów jest później. Szczęśliwie, jeśli nic nikomu się nie stanie i nie potrzebna będzie pomoc medyczna. Ale i tak trzeba się zająć uszkodzonym sprzętem.Rower z reguły nie nadaje się do dalszej jazdy, auto też doznaje jakiś obrażeń. Policja, pomiary, zeznania świadków, badania alkomatem, spisanie wersji obu stron. Trwa to bardzo długo, a lekcje zaczynają się o ósmej! Później myślimy o ubezpieczeniu. W gestii ubezpieczyciela jest bezpośrednia likwidacja szkód

Ale nie myślcie sobie, że jestem tak bezmyślnie po stronie rowerzystów. O nie. Oni też często pokazują co potrafią, a raczej czego nie potrafią. W drugiej części naszego miasta jest cały ciąg ścieżek rowerowych. Ładnie oznakowane, równiutkie. I co? I wielu rowerzystów jedzie po jezdni i naraża się na obtrąbienie, ochlapanie i niemiłe epitety. Niektórzy oczywiście jeżdżą bez wyobraźni i znajomości zasad ruchu drogowego. Znaki? Znaki są dla tych co autem! A rowerzysta? No, przemknie przecież szybko.

Opowiem Wam o pewnym wypadku, który przytrafił się moim rodzicom kilka lat temu.

Niedzielne, letnie popołudnie. Rodzice pojechali do pobliskiego sklepu. Na chwilę, a nie było ich cztery godziny. Czemu? Oto ich relacja.

Tata dojeżdżał do sklepu. Zwolnił żeby wjechać na parking i nagle mama zauważyła jakich ruch od strony pasażera. Zaczęła wołać, żeby tata zatrzymał się. Gdy otworzyła drzwi zobaczyła leżącego chłopca. Wyskoczyła z auta i pyta ,, Z nieba spadłeś chłopaku, czy co?”.

Gdy dojeżdżali do parkingu nie było nikogo ani przed nimi, ani gdzieś z boku . Szok. Chłopak rzucił  się na jezdnię, zaczął krzyczeć ,,K-wa, ludzie jak wy jeździcie” Totalny szok. Pogotowie, policja. Chłopaka zabrało pogotowie, miał coś z obojczykiem. A mój tata musiał przejść przez cały proceder policyjnego dochodzenia.

Badanie alkomatem, badanie stanu technicznego auta. I tak dalej. Szczęśliwie znalazł się świadek zdarzenia. Okazało się, że chłopak tak bardzo śpieszył się do swojej dziewczyny, że pruł na rowerze ile sił i mocy w pedałach pisząc do niej SMS-a. Nie zauważył auta skręcającego na parking i uderzył w tylny błotnik. Co było dalej – wiecie. Oprócz chłopaka ucierpiał też rower i auto rodziców. Czekała ich jeszcze bezpośrednia likwidacja szkody

I tu, z tego miejsca mam apel do wszystkich. Do kierowców samochodów i do rowerzystów.

Wszyscy jesteśmy użytkownikami dróg. Mamy jednakowe prawa i obowiązki, i jednakowe dla wszystkich znaki drogowe.

Trzymajmy się nich i w każdej sytuacji zachowajmy odrobinę ograniczonego zaufania. Warto wolniej, ale bezpiecznie!

Szerokości.

 

*źródło zdjęcia pixabay.com

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

 

 

You Might Also Like

  • No niestety, wiele takich sytuacji się zdarza, a już u nas w sezonie turystycznym to jest koszmar. Wielu turystów chyba też sobie robi wakacje od myślenia, jak tu przyjeżdża i nieraz jest o włos od wypadku, nawet wczoraj jakiś przyjezdny by mi wjechał w auto, bo zignorował znak „ustąp pierszeństwa”. Na szczęście ja się zatrzymałam, mimo iż miałam pierszeństwo, bo znam to skrzyżowane i wiem, że przyjezdni często nie patrzą na znak, tylko prują prosto (a droga z pierszeństwem jest w prawo)…

  • Facebook