ZOO

1 maja 2015

Ciekawość świata, chęć poznania czegoś nowego drzemie w każdym człowieku.

Czasem brakuje nam tylko odpowiedniego bodźca, lub odpowiedniej zachęty by tę ciekawość zaspokoić. Ale lubimy ten dreszczyk emocji, tę dziwną radość z oczekiwanej przygody.

W minioną niedzielę taką przygodą była dla nas wyprawa do ZOO w Warszawie. Mieszkamy około 30km od stolicy. Jazda SKM-ką dla dzieci to frajda.

Ale po kolei.

Sobota była przecudownie, przepięknie cieplutka. Ach, jak ja uwielbiam ciepełko! Co chwilę niemal sprawdzłam prognozę pogody na niedzielę. Niemożliwe, po prostu niemożliwe! Zapowiadają ochłodzenie i przelotne deszcze. Pech, co za pech!

E tam, prognozy kłamią. Bzdura, nie może tak nagle zmienić się nam klimat! Nie tej niedzieli. Wszystko mamy ustalone, obmyślane, wymarzone i przećwiczone kilkanaście razy.

Ma być tak.

Wstajemy około 8:00. Poranna toaleta, śniadanie, ubieranie, pakowanie, wymarsz około 10:00

I co? I Gucio – jakby powiedział Alan. Pospało się nam trochę dłużej. Zagonić dzieciarni do łazienki nie mogłam ni choroby, a później jakoś tak myliły się nam gatki, skarpetki i koszulki.

Mąż co chwilę wychodził przed dom i wracał z miną jasnowidza.

Będzie padać. Gdzie ty się chcesz wybierać!

Nic nie odpowiadałam tylko do zapakowanych pod wózek Lenki pakunków w postaci :

  • chusteczki suche
  • chusteczki mokre
  • dodatkowe kurtki
  • małe co nieco na przekąseczki
  • napoje

……………………….

dołożyłam parasoli.

Sztuk 5!!!

Mąż kręcił głową, pukał się w czoło – a ja nic. Spoko. Pojedziemy, żeby nie wiem co! Obiecałam dzieciakom, więc przegonię te czarne chmury, wywołam słońce, a jak zajdzie potrzeba to i zwierzęta w ZOO poproszę żeby nie bały się deszczu i choć przez chwilę, się nam pokazały.

Wyszliśmy z domu, pojechaliśmy SKM-ką wśród śmiechów szalonych i radości i… trochę niepokoju bądź co bądź, czy nasza Wielka Wyprawa nie skończy się w Złotych Tarasach!

Ale w Warszawie rozjaśniło się. W plamach kałuż przeglądało się nieśmiało słoneczko. Jedziemy więc dalej – tramwajem – pod samo ZOO niemalże.

A potem ? Na moment zamknęłam oczy (tylko na chwileczkę) i tak bardzo chciałam poczuć się jak moje dzieci. Alan był w ZOO po raz pierwszy. Wcześniej oglądał film ,, Madagaskar”. On miał wrażenie, że odnalazł bohaterów filmu w realu. Co chwilę wykrzykiwał zapamiętane imiona. Byli tu wszyscy. Lew Alex zaryczał jak ten filmowy, Marty był jakoś tak mało towarzyski, Melmanów było aż trzech. Pojawiła się też Gloria obok niej Moto Moto. Pingwiny Rico, Skipper i Kowalski chyba szykowały następną akcję, bo były strasznie zajęte sobą.

Cudowne ptaki, egzotyczne ryby, zwinne małpeczki. Potęga i delikatność. Wolność i niewola. Troszkę smutno mi się zrobiło. Ogrody zoologiczne zawsze tak na mnie działają, trochę żal mi tych zwierząt zamkniętych w ograniczonej przestrzeni ku uciesze ludzi.

Zawsze miotają mną sprzeczne uczucia. Bo z jednej strony nigdy w życiu nie zobaczyłabym tych zwierząt na własne oczy gdyby nie ogród zoologiczny, a z drugiej strony gdyby nie ogród zoologiczny może nie zobaczyłam tego smutku w oczach pewnej małpy siedzącej jak posąg na kamieniu. A czy lew ,,Alex” ryczał jak Król czy może wył za utraconą wolnością?

Ale jest też trzecia strona medalu. Wiele z tych zwierząt nie przeżyłoby na wolności. Tu mają zapewniony wikt i opierunek i wizytę u psychoterapeuty. Coś takiego jak złoty środek po prostu nie istnieje.

……………………………..

Robi się bardzo późne popołudnie. Jeszcze bardzo rozpuszczająca kolacja w MC Donald i wracamy do domu.

Dzień pełen wrażeń, pełen emocji. Spokojny i nerwowy. Dzień. Fajny dzień z rodziną. Takie lubię.

 

 

z10

 

z8

z9

 

z12

 

z15

 

z16

 

z20

 

z23

 

z24

 

z31

 

z33

 

z35

 

z2

 

z6

 

z7

 

z11

 

z13

 

z14

 

z17

 

z18

 

z19

 

z28

 

z30

 

z32

 

z36

 

z39

You Might Also Like

  • Ewa Sikora

    Uwielbiam takie rodzinne wyjścia. Cudowne zdjęcia!
    Unas też ostatnio była wyprawa do Zoo.
    Pozdrawiam 😉

    • Kasia

      Bardzo lubię te rodzinne wyjścia, wtedy kiedy jesteśmy wszyscy razem. Dziękuje. I Ściskam mocno 🙂

  • super wycieczka 🙂 widzę, że humorki dopisywały. Dla mnie najlepszym zoo , które odwiedziłam było zoo w gdańsk oliwa, zwierzęta maja tam bardzo dobre warunki, ale Warszawskie też jest bardzo ciekawe 🙂

    • Kasia

      I to jak dopisywały 🙂

  • widać, że się świetnie bawiliście :)). Dobrze, że nie zrezygnowaliscie. :)). My też pewnie zabierzemy Jaśminkę do zoo :)). Niech tylko jeszcze trochę podrośnie. W takich wyprawach trzeba umieć patrzeć na wszystko jak dziecko i celebrować każdy moment :).

    • Kasia

      Starałam się 🙂 Jaśmianka trochę urośnie i Wy będziecie jeździć 🙂

  • Natalia

    Ale piekne fotki 🙂 Fajnie,ze wypad sie udal!A dzieciaki mega podobne do siebie 🙂

    • Kasia

      Natalko dziękuję 🙂 podobne są do siebie tylko do mamy tak nie bardzo 😉

  • Też lubię takie dni 🙂 Wasze zoo świetne, u nas tygrysy i lwy zawsze tak się ukryją, że ich nie widać 😉

    • Kasia

      🙂 podobno wycie lwa to rzadkość a nam się udało posłuchać

  • Jak fajnie opisalas tą wyprawę, przeczytałam jednym tchem 🙂 Bardzo lubię to nasze ZOO, wielokrotnie jeździłam tam z moimi grupami szkolnymi. Chyba pora zabrać tam Helenkę 🙂 Pozdrawiamy

    • Kasia

      Dziękuję Agnieszko 🙂 ja też bardzo lubię. Helenkę na pewno będzie zadowolona 🙂

  • Udała się Wam wycieczka 🙂 też mieliśmy iść w niedzielę do Zoo ale deszcz nas przeraził…a tak ładnie się zrobiło później.

    • Kasia

      Pózniej sie zrobiło pięknie 🙂 tak na przekór mojemu mężowi 🙂

  • Ja lubię Warszawskie zoo tylko zawsze do niego trafiliśmy jak było multum ludzi…

    • Kasia

      Nam się udało trafić, deszcz wisiał w powietrzu 🙂

  • Byliśmy już w kilku ZOO, ale w Warszawie jeszcze nie. Musimy to jednak nadrobić, szczególnie gdy zobaczyłam na Twoich zdjęciach pingwiny i niedźwiedzia polarnego 🙂

    • Kasia

      Oj tak to musicie nadrobić 🙂

  • Tez się wybieramy, ale do krakowskiego zoo, jak co roku w sumie. Syn bardzo lubi zwierzaki.

    • Kasia

      W krakowskim nigdy nie byłam 🙂

  • Latem napewno wybierzemy się do zoo, niestety najbliższe mamy jakieś 80km 🙁 ale Wam zazdroszczę

  • Kocham chodzic do zoo. Uwielbiam patrzec na zwierzeta. I zupelnie tak jak Ty mam wtedy mieszane uczucia…

  • W ZOO nie byłyśmy od wieków… tak bardzo chciałoby się powrócić na chwilę do dziecięcych lat i nie myśleć o egzaminach, pracy itd….

  • uwielbiamy takie wycieczki!

  • Jako dziecko uwielbiałam takie wycieczki. Liczę, że Oli również będzie je lubił. 🙂

    • Kasia

      Polubi, zobaczysz

  • Cudna wycieczka i relacja z niej . Kubuś tez uwielbia ZOO , w najbliższym czasie też mam zamiar go tam zabrać. Buziaki dla WAS

    • Kasia

      Dziękuje. Ściskam Was mocno

  • Super fotki i super wypad. My też mieliśmy weekend pełen emocji, jak ogarnę fotki to też się pochwalimy 🙂

    • Kasia

      Czekam na Wasze fotki 🙂

  • Ale to musiał być cudowny dzień! Świetnie, że postawiłaś na swoim.

    • Kasia

      Uparciuch ze mnie, wychodzi zawsze na moim 🙂

  • Jeszcze w tym roku nie byliśmy w naszym Zoo.
    rok temu nas zmoczyło 😛
    Parasol musi być 🙂

    • Kasia

      Parasol musi byc 🙂 nam sie udało 🙂

  • Mam podobne odczucia dotyczące zoo z jednej strony wiem, że zwierzęta te teraz już nie przetrwałyby na wolności, z drugiej gdyby ludzie nie łapali i zabierali do ich niewoli nigdy nie powstałyby ogrody zoologiczne.
    Po świetnych zdjęciach widać, że wypad udany.
    Ja tez jestem taka wariatka, co jak się uprze, że jedziemy to jedziemy. Mój mąż jest czasem biedny 😉 hyhyhyhy

  • Rewelacyjna wycieczka! My w tym roku odwiedziliśmy Zoo dwukrotnie choć mamy do każdego z nich ponad 100 km. We wrocławskim zoo Afrykarium jest świetne na niepogodę, ale w poznańskim mieliśmy okazję przejechać się ciuchcią, co było wielką atrakcją samą w sobie. 🙂

    Szkoda mi zwłaszcza ptaków i małp uwięzionych w ciasnych klatkach, słonie we Wrocławiu też mają malutki wybieg – nie to co w Poznaniu. Niestety, nawet największe wybiegi nie będą tym samym co wolność…

  • Facebook