Życie matki zaczyna się po…

22 maja 2017

 

Gdy pojawiają się na świecie nasze dzieci jesteśmy pełne wiary, nadziei i miłości.

Wierzymy, że zdołamy wychować je jak najlepiej. Mamy nadzieję, że dadzą się wychować. I mamy niezłomną pewność, że kochać je będziemy zawsze, bez względu na względy.

 

Po pierwszych dniach podniecenia i euforii przychodzi szara codzienność.

 

Nie śpimy, nie odpoczywamy, nie mamy czasu na nic.

Pępkiem świata jest maleńki człowieczek, który jakimś szóstym zmysłem wyczuwa, że łóżeczko to obce terytorium. I zupełnie niechcący pcha się do łóżka małżeńskiego z zadowoloną minką. Tu, przypięty do cycusia może spać nawet całą noc. No, chyba, że pampers już się zapełni. Wtedy nawet wygody superanckiego materaca ma za nic. Drze się i już. Drze się, choć ,,gówniarz” zanieczyścił powietrze. Takiemu to dobrze 😀

A ile razy drze się, by skarcić mamę, że zjadła odrobinę truskawek? Albo miała ochotę na młodą kapustę? Wtedy to dzień myli się z nocą, chodzisz jak zombiak. A gdy już wypłaczesz wszystkie swoje wyrzuty sumienia, gdy już ręce ci omdleją od ciągłego masowania brzuszka, gdy wreszcie wydaje się, że gazowa sytuacja opanowana, maluch obrzyga Cię po świeżutkim dresiku. Masz za karę.

 

W chwilach spokoju gapisz się na swojego  śpiącego aniołeczka i dziękujesz za ciszę i spokój.

 

Ale nie na długo. Oj nie. Kiedy już układ trawienny nadąży za rozwojem twojego dziecka, jak Filip z konopii wyskakuje problem zębów. I twój śliczny aniołek zamienia się śliniącego się Shreka. W dodatku  często gorączkuje i znów drze się wniebogłosy. Nosisz malca na rękach, bujasz w wózku. Twój kręgosłup ledwie zipie. A ty?

Z atrakcyjnej dziewczyny przemieniasz się w zapuszczoną babę. Wyciągnięty dres, odrosty we włosach. Krótkie paznokcie. Makijaż? Jaki makijaż?

 

Ale… ale dzieci mają to do siebie,że rosną. Rozwijają się i dorastają do samodzielności.

I wtedy, zupełnie nieoczekiwanie, masz szansę odzyskać samą siebie.

Czyż to nie piękne? Pewnie, że tak.

Już nie trzęsiesz się z niewiedzy czemu płacze. Już Ci powie, że coś boli, albo że się nudzi. Albo, że jest głodne. Luzik.

To już można ogarnąć.

Poza tym brzdąc je już samodzielnie. Pobawi się i wcale nie potrzebuje, żeby mama pół dnia spędziła z nim na dywanie.

Fajnie jest, gdy można spuścić dzieci z oka i mieć świadomość, że nie stanie im się krzywda. Nasz dom nie zostanie wystawiony na próbę wytrzymałości.

Owszem, zdarzyć się mogą sytuacje, których nie przewidzimy. Niby skąd możemy wiedzieć, że kolor kredki sprawdza się na ścianie, a nie na kartce?

Z biegiem lat uświadomiłam sobie, że jestem zwykłą mamą. Nie startuję przecież w wyścigu na najlepszą mamę. Pozwalam sobie na emocje i nie mam wyrzutów sumienia, gdy krzyknę na moje dziecko.

Te kilkanaście lat bycia mamą nauczyło mnie,że jestem przecież człowiekiem.

I choć dzięki dzieciom nauczyłam się cierpliwości, to potrafię już postawić jej granice. Z drugiej zaś strony są sytuacje, które nie robią już na mnie wrażenia. Gdy mała Lenka urządza przedstawienie w sklepie, bo nie chcę czegoś jej kupić nie przejmuję się spojrzeniami innych ludzi. Oni chyba zapomnieli jak to jest mieć małe dziecko. Niech się gapią. Nikt nie będzie mi burzył  mojego planu wychowawczego. Choć moja mała Lenka jest drobnej postury, to ryk ma potężny. Ale oni mają to tylko przez chwil parę a ja, gdyby nie mój upór miałabym tak cały czas. Przecież muszę ją kiedyś wychować. A zakupy też kiedyś robić muszę. Postępy są. Korzyść obopólna.

Mała dziewczynka uczy się, że jej płacz niczego nie zmieni, a ja uczę się panować nad oddechem.

Teraz to już czekać będę na pierwsze zauroczenie, na pierwsze randki…

Jak to przetrzymam? Powiedźcie sami? Czy matka ma czas na własne życie?

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeśli:

👉 polubisz wpis  👍 lub udostępnisz go 😍

 👉 pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza

You Might Also Like

  • Monika Niedźwiedź

    Pani Kasiu, święta prawda. Nie zapominajmy o sobie. Szczęśliwa mama to szczęśliwie dziecko ☺ Dajmy dziecku trochę przestrzeni, by mogło samodzielnie się pobawić, nauczyć czegoś nowego, a mama w tym czasie ma chwilę dla siebie. Gdy w ciągu dnia czytam jakąś powieść moje dzieci oglądają swoje książeczki 😉

  • Dla mnie, moje życie zaczęło się po narodzeniu dziecka, wcześniej było takie bezwartościowe i smutne, a macierzyństwo nadało wszystkiemu sens!

  • Facebook